<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>blues - Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</title>
	<atom:link href="https://www.antryj.pl/tag/blues/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.antryj.pl/tag/blues/</link>
	<description>Język śląski, historia i kultura Górnego Śląska - po śląsku</description>
	<lastBuildDate>Sun, 08 Jan 2023 11:29:50 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.1</generator>

<image>
	<url>https://www.antryj.pl/wp-content/uploads/2022/11/cropped-logo-32x32.png</url>
	<title>blues - Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</title>
	<link>https://www.antryj.pl/tag/blues/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Marek Makaron Motyka</title>
		<link>https://www.antryj.pl/zjawiska/marek-makaron-motyka/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 12 Nov 2022 15:42:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[zjawiska]]></category>
		<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=1139</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Marek Makaron Motyka Gitara dobro (przez specjalistów nazywana rezofoniczną) powstała w zadziwiający i wielokulturowy sposób. Był rok 1925, kiedy amerykańskie [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/marek-makaron-motyka/">Marek Makaron Motyka</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<h2 class="wp-block-heading">Marek Makaron Motyka</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Gitara dobro (przez specjalistów nazywana rezofoniczną) powstała w zadziwiający i wielokulturowy sposób. Był rok 1925, kiedy amerykańskie kina zaczęły odczuwać technologiczny niedosyt brzmienia gitary w zespołach ilustrujących muzycznie nieme filmy. Mimo usilnych starań w zgiełku przeróżnych instrumentów gitary po prostu nie było słychać. Wyzwanie podjął Johna Dopyera – właściciel warsztatu produkującego i naprawiającego w Los Angeles instrumenty strunowe. John (choć może powinniśmy powiedzieć Janicek, był on bowiem emigrantem ze Słowacji, jego ojciec zaś wykonywał w Dolnej Krupie zawód młynarza) poradził sobie z trudnym zadaniem. Do pudła rezonansowego gitary przymocował trzy aluminiowe elementy, które bez jakiegokolwiek prądu wzmacniały trzykrotnie dźwięki wydawane przez instrument. Gitara ta wytrzymała próbę czasu: zakochali się w niej jazzmani i wykonawcy country, wyparła ją dopiero masowo produkowana gitara elektryczna. Dziś rezonatory dobro podziwiać możemy na okładce płyty „Brothers in Arms” zespołu Dire Straits. Albo na gitarze Marka Makarona Motyki.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Marek Motyka jest dokładnie taki sam, jak jego gitara dobro. Zadziwiający i wielokulturowy. Gdy słyszymy muzykę Makarona z plenerowej oddali (a w plenerze występuje on nader często) możemy odnieść wrażenie, że teleportowaliśmy się do amerykańskiego stanu Luizjana, gdzie muzykę dochodzącą zza wzgórza zakłóci na chwilę gwizd przesuwającego się po rzece Missisipi łopatkowego parowca. Jeden z krytyków podsumował utwór Motyki stwierdzeniem, iż śpiewa on tak, jak gdyby urodził się w chacie Wuja Toma. Ale to nieprawda – artysta przyszedł na świat w 1974 roku jako obywatel Górnego Śląska. Wielokulturowe były początki muzycznej przygody Makarona: zaliczył występy w klubach oraz na ulicach miast Włoch oraz Francji. Później były setki koncertów – na dużych i małych festiwalach, występy trotuarowe czy produkcje z cyklu „gdzie popadnie” &#8211; w knajpach, muzeach, przedszkolach. Równie wielokulturowe jest to, co usłyszymy w jego wykonaniu. Muzyczni specjaliści od szufladkowania wkładają go – co oczywiste – do przegródek z napisem „blues” czy „folk”, ale prawda jest znacznie bardziej złożona. Latami doskonalona technika fingerpicking czy przesterowane brzmienie gitary dobro są tego najlepszym dowodem.</p>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe title="Gwara śląska - Po placu łaziyla: Marek Makaron Motyka, Ryszard Rico Rajca; obrazy: Jan Jagoda" width="1170" height="658" src="https://www.youtube.com/embed/N3NE9Ju1BI4?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<p class="wp-block-paragraph">Kiedy jednak podejdziemy do koncertującego Marka Motyki bliżej, usłyszymy słowa. Również teleportowane, ale tym razem z odległej przeszłości. Teksty jego utworów pochodzą najczęściej z dawnej (niekiedy bardzo dawnej – przykładem jest piętnastowieczna „Skarga umierającego”) ludowej twórczości Górnego Śląska; nacechowane są prostym, dobitnym rymem – takim jak w furmańskiej śpiewce:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Po furmanie &#8211; bat zostanie<br>Po hutniku &#8211; trepy<br>Po górniku &#8211; kilof, łata<br>A po chłopie &#8211; cepy</p>
</blockquote>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Dorobek ten znajdziemy na dwóch sztandarowych wydawnictwach płytowych: „Makaron po śląsku” (2008) i „Bez owijania w bawełnę” (2010) a także w trzech telewizyjnych filmach z udziałem artysty. Obie płyty zdają się potwierdzać teorię o bluesowej naturze Śląska. Ciężka i niebezpieczna praca, nieuchronne zmierzanie człowieka ku śmierci, udręki egzystencjalne – wszystko to znajdziemy w obu (wydawać by się mogło – zupełnie odrębnych) kręgach kulturowych. Marek Motyka potrafił je bezbłędnie odczytać i podać publiczności we własnej, autorskiej formie. Być może ten literacki sukces bierze się z zamiłowania autora do historii, książek i tradycji. A może odziedziczony został po pochodzącej z Radzionkowa matce. Jak by jednak nie było – żaden z muzyków nigdy nie wszedł w dawne śląskie teksty tak głęboko, jak Motyka.</p>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe title="Śląska gwara - Kiejbych jo wiedzioł:  Marek Makaron Motyka, Ryszard Rico Rajca; obrazy: Jan Jagoda" width="1170" height="658" src="https://www.youtube.com/embed/KJdFYy9qmGk?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<p class="wp-block-paragraph">Produkcje autorskie Marka Makarona Motyki sygnowane są najczęściej formułką „Marek Makaron Trio”, choć lista artystów z nim współpracujących jest wyjątkowo obszerna. Najczęściej spotkać można go w muzycznym towarzystwie Ryszarda Rico Rajcy: perkusisty znanego z rockowej grupy „Ścigani” i licznych warsztatów edukacyjnych. Razem tworzą niezrównanej jakości widowiska, w których słychać zarówno odgłosy delty Missisipi sprzed stu lat, jak i pełne żalu zawodzenie Ślązaka sprzed połowy tysiąclecia. A wracając jeszcze na chwilę do amerykańskiej gitary Dopyery – wyjaśnić powinniśmy tajemniczą nazwę „dobro”. Jedni wywodzą ją od zbitki sylab tworzących firmę produkującą instrumenty „Do(pyera) Bro(thers)”. Inni zwracają uwagę na słowacki i słowiański źródłosłów odwołujących się w oczywisty sposób do dobra. Ale jest jeszcze jedno wyjaśnienie, już na gruncie gwary śląskiej. „Dobro” to odpowiedź na pytanie jaka jest muzyka Marka Makarona. Dobro, chopie – dobro.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/marek-makaron-motyka/">Marek Makaron Motyka</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Tramwaj bluesowy</title>
		<link>https://www.antryj.pl/zjawiska/tramwaj-bluesowy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Nov 2022 20:37:19 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[zjawiska]]></category>
		<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[wydarzenia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=205</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski To całkowicie naturalne, że dziewiętnastowieczny Śląsk był skazany na komunikację szynową. Region wysyłał i przyjmował coraz więcej towarów, rosła liczba [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/tramwaj-bluesowy/">Tramwaj bluesowy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">To całkowicie naturalne, że dziewiętnastowieczny Śląsk był skazany na komunikację szynową. Region wysyłał i przyjmował coraz więcej towarów, rosła liczba ludności, ludność zaś koniecznie chciała się przemieszczać. Z uwagą przyglądano się więc nowinkom z Wysp Brytyjskich, gdzie w 1830 roku na trasie między Liverpoolem a Manchesterem kursować zaczął pierwszy publicznie dostępny pociąg. W krótkim czasie śląską ziemię poprzecinały stalowe szyny. Budowano nie tylko szerokotorowe trasy dla węgla i stali. Na początku lat pięćdziesiątych XIX wieku zaczęto organizować sieć wąskotorówek, która po stu latach osiągnęła łączną długość 250 kilometrów transportując nie tylko towar między setkami zakładów przemysłowych, ale i ludzi.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Właśnie ludzi, konkretnie zaś – pracowników kopalni Gische &#8211; wozić miał kultowy Balkan. Potoczna nazwa giszowieckiej kolejki pochodzi z nieco ironicznego skojarzenia z kursującym między Berlinem a Konstantynopolem Balkanzugiem – niemiecką wersją Orient Expressu, która słynęła z komfortu i szybkości. Do Balkana wsiadał jednak każdy, kto chciał &#8211; jazda była bowiem bezpłatna. W ten sposób pociąg służbowy stał się pociągiem obywatelskim, przez co nie da się dziś określić dokładnej daty tramwajowej historii Górnego Śląska. Zanim to coś zwane oficjalnie tramwajem wyruszyło na trasę, jego funkcję od dziesięcioleci pełniła już wąskotorówka. Sprawa jest tym bardziej skomplikowana, że pierwsze linie projektowane jako typowo tramwajowe jeździły po torze o dokładnie tym samym rozstawie: 785 milimetrów czyli 30 cali pruskich.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe title="Górny Śląsk - Bana blues: bytomski tramwaj bluesowy" width="1170" height="658" src="https://www.youtube.com/embed/nCW163c4TXs?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<p class="wp-block-paragraph">Gdyby trzeba było wybrać tramwajową stolicę Górnego Śląska, prawdopodobnie byłby nią Bytom. Nie tylko dlatego, że stąd prowadziła pierwsza miejska linia uroczyście oddana do użytku w maju 1894 roku (wiodąca do Deutsch Piekar czyli dzisiejszego centrum Piekar Śląskich). Choć po zaledwie trzech miesiącach swoje tramwaje miały już Gliwice i Zabrze, to właśnie w Bytomiu (w okolicach dzisiejszej ulicy Witczaka) powstała pierwsza zajezdnia wraz z warsztatami naprawczymi. Również Bytom dzierży palmę pierwszeństwa jeśli chodzi o protesty mieszkańców związane z transportem szynowym. Ponieważ pierwsze tramwaje napędzane były silnikami parowymi, ich eksploatacja wiązała się z zadymianiem okolicy (o hałasie już nie wspominając). Spółka zarządzająca pojazdami napęd parowy wpisany miała nawet w nazwę. Bytomianom zamieszkującym śródmieście taki stan rzeczy nie odpowiadał i na ich wniosek – już rok po uruchomieniu linii do Piekar – wprowadzono napęd hybrydowy: poza miastem mógł być parowóz, do miasta wpuszczano jednak tylko wagon w wersji konnej.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Przełom XIX i XX wieku to czas elektryfikacji: powstały zakłady produkujące energię elektryczną, którą można było skierować do obsługi transportowej mieszkańców. Dodajmy: obsługi na tyle masowej, na tyle widocznej (świadczą o tym dawne pocztówki), iż Śląsk zaczął być mocno kojarzony właśnie z tramwajami. Dowodzi tego eksponat ze świętochłowickiego Muzeum Powstań Śląskich: pięknie zrekonstruowany tramwaj z 1919 roku, którym odwiedzający odbywają wirtualną podróż po historycznych ulicach. W okresie międzywojennym Bytom znów znalazł się na komunikacyjnej fali – posiadał międzynarodowe połączenia tramwajowe, bo po podziale Śląska znalazł się po niemieckiej stronie. Przekroczenie granicy tramwajem dotyczyło nie tylko historycznej, pierwszej trasy do Piekar, ale także połączeń z Królewską Hutą (później Chorzowem), Świętochłowicami i Chebziem. Sprawdzeniu podlegały wówczas nie tylko bilety, ale także paszporty.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Chociaż dziś niektóre śląskie miasta z tramwajów rezygnują, trudno wyobrazić sobie Bytom bez czerwonych (lub oklejonych reklamami) pojazdów wożących dzień i noc tysiące pasażerów. Serce bytomskiej galaktyki tramwajowej przebiega co prawda gdzieś na Placu Sikorskiego, dusza jednak bez wątpienia znajduje się przy ulicy Piekarskiej. To tam zlokalizowana jest najkrótsza ponoć linia tramwajowa Europy. Jej długość szacowana jest bardzo różnie: od kilometra po 1400 metrów. Pomiar z Google Maps daje wynik jednoznaczny: to 1190 metrów i ani centymetra więcej. Trasa jest jedną wielką bytomską metaforą. Wiedzie od kościoła Świętej Trójcy i świątyni komercji nazywanej Agorą (z marketami, butikami, kinem oraz nieustannymi promocjami) poprzez rząd mniej lub bardziej zniszczonych kamienic aż do cmentarza. Po drodze jest zresztą jeszcze jedna nekropolia – sięgający swoją historią XVII wieku cmentarz Mater Dolorosa. Ulica Piekarska w swoim środkowym odcinku ma zagłębienie: tramwaj z numerem 38 widoczny jest więc z daleka i – co tu dużo mówić – dodaje tej części Bytomia niesamowitego klimatu. Klimatu nostalgicznego, refleksyjnego i bluesowego. Linia powstała w roku 1913 jako naturalna konsekwencja zlokalizowania przy ulicy Piekarskiej zajezdni tramwajowej, trasa ta miała tylko trzy lata przerwy w eksploatacji: wyłączono ją z ruchu w latach 1979 – 1982. Na pokonanie swojego dystansu maszyna potrzebuje mniej więcej 6 minut, po drodze zabiera pasażerów z czterech przystanków. To linia jednotorowa, bez pętli i możliwości zawracania: motorniczy przesiada się więc po prostu na drugi koniec wozu.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Wóz to zresztą niezwykle ciekawy i posiadający własną, pokrętną historię. Konstrukcja „N” powstała w pobliskim Chorzowie, w zakładach „Konstal”. Już w 1946 roku na partyjnej naradzie w Katowicach nie tylko zdecydowano, iż nowy model tramwaju jest potrzebny, ale wybrano również wzorzec, na którym specjaliści powinni się oprzeć. Ojcem chrzestnym polskiej „Enki” został… wojenny tramwaj niemiecki produkowany onegdaj w Düsseldorfie. Maszyna wojenna była nie tylko z nazwy (Kriegsstraßenbahnwagen): charakteryzowała się bardzo oszczędnym, prostym stosowaniem materiałów, których w realiach II wojny światowej ciągle brakowało. Dodatkowo wyposażono go w ręcznie otwierane, bardzo szerokie drzwi ułatwiające błyskawiczną ucieczkę podczas bombardowania czy ostrzału artyleryjskiego. Jeden z takich historycznych tramwajów jeszcze w latach dziewięćdziesiątych jeździł po ulicach Poznania pełniąc rolę szlifierki do szyn. Specjaliści niemiecki pierwowzór rozrysowali i w 1948 roku ruszyła trwająca osiem lat produkcja typu „N”. Oprócz \&#8221;Konstalu\&#8221; model ten robiła również Stocznia Gdańska oraz Fabryka Wagonów z Sanoka.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Na Piekarskiej jeżdżą dwie „Enki”: ta z 1949 roku o numerze 954 ma nawet swoje imię (Paulek), druga, numer 1118 została zrobiona w roku 1951. Choć z oczywistych powodów instalacja wozów została zmodernizowana, wewnątrz czuje się ducha przeszłości. Siedzenia są drewniane, uchwytów na dłoń mamy mniej, dziwnie wygląda nowoczesny automat do biletów w tym historycznym otoczeniu. Największym problemem dla osób mniej sprawnych jest jednak wejście: tu trzeba się wspiąć i podciągnąć. Typ „N” miał już zniknąć z Piekarskiej, tak jak zniknął już z powierzchni całej reszty planety. Spółka „Tramwaje Śląskie” ma jednak chyba do linii 38 słabość, które to uczucie owocuje dość pokrętnymi komunikatami. A to słyszy się, że za rok czy dwa na Piekarską wjadą nowoczesne niskopodłogowce, a to ktoś ogłosi, iż stara „Enka” jeździć będzie tylko w weekendy, a to że na co dzień, ale na zmianę z nowymi wozami. Jak by jednak nie miało być, linia na pewno jest dopieszczona. Motorniczym na „38” nie można zostać ot tak sobie: panowie charakteryzują się i wiedzą historyczną, i wyjątkową życzliwością, i wysoką kulturą osobistą. Pierwszego czerwca dzieci mogą tu liczyć na słodki podarunek, bo tramwaj zamienia się w cukierkowóz. Jeśli ktoś przejedzie się Piekarską 6 grudnia, ma bardzo dużą szansę na spotkanie ze świętym Mikołajem.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-03 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1833161776"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Największe oblężenie tramwaj z Piekarskiej przeżywa jednego dnia w roku (pod koniec lata), gdy zamienia się w Bytomski Tramwaj Bluesowy. Pomysłodawcą wykonywania bluesa na linii 38 jest bluesman Krzysztof Wydro (kompozytor i gitarzysta grający też na harmonijce ustnej), którego zainspirował widok „Enki” przemierzającej bytomskie przestrzenie. Gdy pomysł ten rzucił kolegom – muzykom, napotkał dość dziwne spojrzenia. Ale cóż: Bytom jest miastem, gdzie dziwne pomysły zawsze były doceniane. Od 2012 roku trudno wyobrazić sobie miasto bez corocznego bluesa w tramwaju. Na pierwszy koncert w banie stawiło się 30 muzyków, rok później było ich już o 10 więcej, każdy kolejny rok to nowi artyści, więcej muzyki i większy tłok w tramwaju. Kilka dobrych muzycznych godzin słychać gitary, instrumenty perkusyjne, dęte, skrzypce oraz w zasadzie wszystko, co wyobraźnia może uznać za wystarczające źródło dźwięku. Organizatorzy do wspólnego jam session zapraszają wszystkich, którzy grać potrafią i chcą. To tramwaj – po prostu wsiada się i jedzie. Tym bardziej, że tego dnia linia 38 jest za darmo. Najbardziej zadowoleni z akcji są chyba zwykli pasażerowie tramwaju: może jest ścisk, może trudniej wsiąść i wysiąść, ale – jak mówią słowa napisanej specjalnie na tę okazję piosenki – blusem raduje się dusza człowieka.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/tramwaj-bluesowy/">Tramwaj bluesowy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Blues na Mariackiej</title>
		<link>https://www.antryj.pl/zjawiska/blues-na-mariackiej/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Nov 2022 20:34:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[zjawiska]]></category>
		<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=202</guid>

					<description><![CDATA[<p>Anna Rusinek Początki ulicy Mariackiej Pierwsze zalążki ulicy Mariackiej sięgają dwóch wieków wstecz, kiedy to Katowice rozpoczęły ekspansję przemysłową. Budowa pobliskiej sieci [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/blues-na-mariackiej/">Blues na Mariackiej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Anna Rusinek</p>
</blockquote>



<h3 class="wp-block-heading">Początki ulicy Mariackiej</h3>



<p class="wp-block-paragraph">Pierwsze zalążki ulicy Mariackiej sięgają dwóch wieków wstecz, kiedy to Katowice rozpoczęły ekspansję przemysłową. Budowa pobliskiej sieci kolei wzmocniła pozycję miasta w województwie, które stało się częstym celem odwiedzin turystów oraz interesantów biznesowych. W tym czasie Katowice rozwinęły również zabudowę miasta, skupiając się nie tylko na ekspansji przemysłowej, ale i architekturze, komunikacji wewnętrznej oraz dostępie do szeroko pojętej rozrywki. Wtedy również, przy wschodniej części centrum, powstała ulica nazwana na cześć lekarza oraz członka Rady Miejskiej, Richarda Holtzego &#8211; Holtzestrasse. Aktualną nazwę nadano jej dopiero po okresie wojennym, nawiązując bezpośrednio do znajdującego się na końcu ulicy Kościoła Mariackiego. Po latach władze miasta zdecydowały się na przekształcenie ul. Mariackiej w deptak na całej długości, wstrzymując ruch nieuprawnionych samochodów. W wyniku podjętej w 2008 roku decyzji przyłączona do wschodniej części Rynku ulica stała się jednym z popularniejszych miejsc wśród społeczności miasta.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Bluesman nad głowami</h3>



<p class="wp-block-paragraph">Deptak przy Kościele Mariackim szybko stał się obiektem zainteresowań inwestorów. Dziś ulica wypełniona jest licznymi lokalami gastronomicznymi, które często odwiedzane są przez studentów pobliskich uczelni i starszych mieszkańców. Zainteresowaniem ze strony przechodniów cieszy się również posąg bluesmana, spoglądający na odwiedzających lokale klientów od 2006 roku. Dwa lata przed przekształceniem ulicy w deptak, 16 września, w Polsce obchodzony był Polski Dzień Bluesa. Z tej okazji, parę metrów nad głowami przechodniów, umieszczony został posąg bluesmana, autorstwa Jerzego Kędziory &#8211; rzeźbiarza z Częstochowy. Urodzony w 1947 artysta o pseudonimie JotKa, specjalizuje się nie tylko w rzeźbie, ale również medalierstwie, projektowaniu wnętrz oraz urbanizacji przestrzeni miejskiej. W 1997 roku otrzymał Nagrodę im. Karola Miarki za rozpowszechnianie kultury i nauki na Górnym Śląsku.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe loading="lazy" title="Katowice: bluesman z ulicy Mariackiej - Górny Śląsk" width="1170" height="658" src="https://www.youtube.com/embed/zxrIjKfZ2ZI?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<p class="wp-block-paragraph">Postać trzymająca w ręku gitarę została przymocowana do stalowych lin parę dni przed Dniem Bluesa &#8211; 12 września. Rzeźba wykonana na zamówienie artysty scenicznego, Leszka Windera, ma upamiętniać środowisko bluesowe, które jest głęboko zakorzenione w historii śląska. Współzałożyciel Śląskiej Grupy Bluesowej początkowo przedstawił jednak projekt ławki, który został zaakceptowany przez Instytucję Kultury Katowice &#8211; Miasto Ogrodów. Po konsultacji z wykonawcą, Jerzym Kędziorą, finalnie zdecydowano się jednak na wykonanie “powietrznego posągu”, który umieszczono między restauracją Lenarte a klubem Katafonia.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Działalność Leszka Windera</h3>



<p class="wp-block-paragraph">Leszek Winder, założyciel Śląskiej Grupy Bluesowej, to ikona działalności bluesowej na terenie Polski. Muzyk współpracował z artystami całego świata i dynamizował muzyczną społeczność śląska, zajmując się przedsięwzięciami na szeroką skalę oraz aktywizacją miejscowych skupisk muzycznych. Protoplastą grupy był zespół muzyków z 1927 roku Apogeum, gdzie u boku Leszka Windera grali Jan “Kyks” Skrzek, Michał “Gier” Giercuszkiewicz oraz Jerzy “Kawa” Kawalec. W 1983 roku zespół &#8211; bez bezpośredniej przynależności Jana Skrzeka &#8211; działał pod nazwą Bezdomne Psy. Zespół zakończył działalność po śmierci Jerzego Kawalca w 2003 roku, co zaskutkowało założeniem Śląskiej Grupy Bluesowej. Grupa, w zmienionym składzie, nadal jest aktywna (2022) i wydaje nowe płyty muzyczne.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Leszek Winder był również jednym ze współtwórców grupy Krzak — zespołu instrumentalnego, będącego jednym z najpopularniejszych zjawisk ubiegłego wieku. Do grupy — poza Leszkiem Winderem — należeli również: Jerzy Kawalec, Jan Błędowski oraz Andrzej Ryszka. W 1981 roku z zespołu odszedł grający na skrzypcach Jan Błędowski, którego miejsce zajął przyszły członek grupy Perfect &#8211; Andrzej Urny. W 2007 roku zespół Krzak odbywał trasę koncertową po Polsce z Krzysztofem Ścierańskim, współpracując również z innymi muzykami.</p>



<h3 class="wp-block-heading">Rawa Blues Festival</h3>



<p class="wp-block-paragraph">Katowice są uznawane za polską stolicę bluesa &#8211; nic więc dziwnego, że posąg na ulicy Mariackiej to podobizna przedstawiciela tej muzyki. Pilnujący przechodniów katowickiego deptaka mężczyzna nie jest jednak jedyną oznaką bluesowego dorobku Śląska. Rawa Blues to jeden z najpopularniejszych festiwali bluesowych, odbywających się na terenie Europy. Założyciel &#8211; Ireneusz Dudek &#8211; zdecydował się na organizowanie wydarzenia w katowickim Spodku, który stanowi jeden z najbardziej rozpoznawalnych obiektów na śląsku. Polski Muzyk Bluesowy rozpoczął przedsięwzięcie w 1981 roku, współpracując z Śląskim Jazz Clubem, Wydziałem Kultury i Sztuki Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach oraz Zrzeszeniem Studentów Polskich. Festiwal nie został wstrzymany nawet w okresie stanu wojennego, a od 1992 regularnie zyskiwał na popularności, co przyczyniło się do uzyskania statusu laureata nagrody “Keeping the Blues Alice” od amerykańskiej organizacji Blues Foundation.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/blues-na-mariackiej/">Blues na Mariackiej</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Blues Grzegorza Kapołki</title>
		<link>https://www.antryj.pl/zjawiska/blues-grzegorza-kapolki/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 09 Nov 2022 20:30:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[zjawiska]]></category>
		<category><![CDATA[blues]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=199</guid>

					<description><![CDATA[<p>Specjaliści od szufladkowania muzyki dowodzą, iż Górny Śląsk jest krainą bluesa z powodu socjologicznych zbieżności z amerykańskim (czy może raczej afroamerykańskim) pierwowzorem. [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/blues-grzegorza-kapolki/">Blues Grzegorza Kapołki</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph">Specjaliści od szufladkowania muzyki dowodzą, iż Górny Śląsk jest krainą bluesa z powodu socjologicznych zbieżności z amerykańskim (czy może raczej afroamerykańskim) pierwowzorem. I tu, i tam chodziło bowiem o wyrażenie w pieśni cierpienia, znoju wyczerpującej pracy, bólu istnienia. Ale Śląsk zabrał się za granie i śpiewanie bluesa także z zupełnie innego powodu &#8211; od zawsze muzyka stawiana była tu na piedestale, od niepamiętnych czasów muzyk cieszył się tu zasłużoną, wysoką pozycją, zaś wspólne granie było tak naturalne, jak oddychanie zapylonym powietrzem.<br>Dziś także łatwo znaleźć na Śląsku wykonawców, którzy równolegle udzielają się w miejskiej orkiestrze, zespole weselnym i ambitnym zespole jazzowym; tak samo jak łatwo natknąć się na muzykującą rodzinę. Nie możemy zapominać, że wpierw nazwę SBB &#8211; fundamentalnego dla polskiej muzyki zespołu &#8211; tłumaczono jako Silesian Blues Band, nie sposób pominąć bluesowe korzenie kultowego Dżemu, katowicki festiwal Rawa Blues czy setki doskonałych bluesmanów zaludniających całe województwo.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph"></p>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe loading="lazy" title="Blues: Grzegorz Kapołka z zespołem" width="1170" height="658" src="https://www.youtube.com/embed/4kZpoRXTzfY?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<p class="wp-block-paragraph">Na wschodnim krańcu województwa &#8211; w Imielinie odnajdujemy bluesową gwiazdę pierwszej wielkości &#8211; Grzegorza Kapołkę, który swoim talentem podzielił się już niemal ze wszystkimi. Grał z Krzysztofem Ścierańskim, Krystyną Prońko, Grażyną Łobaszewską, Ireneuszem Dudkiem, Antymosem Apostolisem, Ewą Urygą, Jerzym Piotrowskim &#8211; by wymienić tylko tych najbardziej znanych. Absolwent Akademii Muzycznej w Katowicach zapamiętany został także jako filar grupy Young Power i nałogowy wspieracz Golec uOrkiestra. Jego album &#8222;Blue Blues&#8221; uznany został za najlepszą polską płytą bluesową wszechczasów (według czasopisma &#8222;Muzyk&#8221;). Przed Państwem perełka z najwyższej bluesowej półki &#8211; grają: Grzegorz Kapołka – gitara, Darek Ziółek – bas i Irek Głyk &#8211; perkusja.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/blues-grzegorza-kapolki/">Blues Grzegorza Kapołki</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
