<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>śląskie demony - Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</title>
	<atom:link href="https://www.antryj.pl/tag/slaskie-demony/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.antryj.pl/tag/slaskie-demony/</link>
	<description>Język śląski, historia i kultura Górnego Śląska - po śląsku</description>
	<lastBuildDate>Mon, 05 Jan 2026 14:33:10 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.1</generator>

<image>
	<url>https://www.antryj.pl/wp-content/uploads/2022/11/cropped-logo-32x32.png</url>
	<title>śląskie demony - Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</title>
	<link>https://www.antryj.pl/tag/slaskie-demony/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Bebok</title>
		<link>https://www.antryj.pl/zjawiska/bebok/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 15 Jul 2023 20:11:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[zjawiska]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie demony]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=226</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Na Śląsku podstawowym zadaniem beboka było wychowawcze działanie na dzieci. Skoro Skarbnika określa się czasem mianem pierwszego inspektora BHP w [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/bebok/">Bebok</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Na Śląsku podstawowym zadaniem beboka było wychowawcze działanie na dzieci. Skoro Skarbnika określa się czasem mianem pierwszego inspektora BHP w kopalni, bebok mógłby więc zostać pierwszą przedszkolanką. Działał w dwóch obszarach: po pierwsze &#8211; czaił się gdzieś bardzo blisko domu, tuż za progiem, by w odpowiedniej chwili móc zdyscyplinować (najczęściej przez porwanie i włożenie do worka) niegrzeczną latorośl. Ulubionym miejsce beboka może być piwnica (jeśli jest odpowiednio ciemna) albo jakiś kąt tuż za drzwiami. Po drugie – podobnie jak utopiec – występował w miejscach stanowiących zagrożenie. O ile jednak domeną utopca były studnie, rzeki, stawy i jeziora, o tyle bebok lokalizował się raczej w okolicach ciemnego lasu, stodoły, opuszczonego budynku lub drogi.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Przekazy z okolic Opola akcentują wychowawczą rolę beboka jeszcze bardziej, tamtejszy demon działał nie tylko przez straszenie. Mógł również zaopiekować się pozostawioną nieopatrznie przez zapracowanego ojca siekierą, by dzieci nie zrobiły sobie krzywdy. Pasjami usuwał sprzed dziecięcych oczu gwoździe, młotki; straszył, by młody człowiek nie skręcił w stronę niebezpiecznych wykrotów. Częstym atrybutem (również wychowawczym) beboka jest kij. Kijem tym stwór uderzał niegrzeczne dziecko wrzucone uprzednio do worka. Co ciekawe: bardzo trudno znaleźć poradę mówiącą, jak ustrzec się beboka. Najprawdopodobniej jedyną receptą była w tej sprawie solidna, prawdziwa grzeczność.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe title="Górny Śląsk - bebok - śląski demon" width="1170" height="658" src="https://www.youtube.com/embed/YITuthpcLNg?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<p class="wp-block-paragraph">Ponieważ każde straszone bebokiem dziecko wyobrażało go sobie po swojemu, nie bardzo wiadomo, jak ów stwór wygląda. W świecie etnografii przyjął się co prawda wizerunek skudłacony, wyposażony w ostre zębiska oraz obowiązkowe kopyta wydające przy poruszaniu się charakterystyczny stukot. Można spotkać opinię, iż typowy wzrost beboka to 100 centymetrów, jednak bebok może równie dobrze być mały, jak i wielki. Może wyglądać jak gigantyczny, czarny, pokryty futrem olbrzym, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by był chudym i niewielkim (może nawet podobnym nieco do gryzonia) stworem. Za koncepcją beboka niewielkiego opowiada się postać z „Czasu beboka” autorstwa Richarda A. Antoniusa: „Beboki zwykle chowają się po kątach, w zakamarkach, albo w mysich dziurach. Są jak te krety. Wystarczy nasypać trochę karbidu, polać wodą i taki bebok poooszeeedł”. W wielu relacjach znakiem rozpoznawczym beboka są wielkie, przerażające oczy. Jedna z wersji mówi nawet o ślepiach osadzonych z trzech stron głowy. Gdzieniegdzie przyjęło się przekonanie, iż bebok ma prawo przybierać postać widocznego w oddali światełka.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Ku rozpaczy prawdziwych miłośników śląskich stworów beboka czasem traktuje się jak jakiś gatunek zwierzęcia zagrożonego wyginięciem. Animatorzy kultury co jakiś czas podkreślają, że jego sława (a nawet pamięć o nim) może zaginąć. Nic bardziej mylnego. Bebok nie tylko jest, ale także zdrowo rozwija się i ewoluuje w przeróżnych kierunkach. Onegdaj wprowadzono do handlu karcianą grę opartą na Czarnym Piotrusiu, w którym Piotrusiem był bebok. To bebok stał się bohaterem gry na urządzenia mobilne wyprodukowanej przez Studio Graficzne Picomnia. W Bytomiu odbyły się śląskie dni z grami fabularnymi i planszowymi pod honorowym patronatem beboka (oraz z nim w nazwie), bebok uczestniczy w licznych grach terenowych na Górnym Śląsku. Bebok szaleje w chorzowskim Skansenie, występuje w filmach, trafił na karty licznych książek. Dziwnym zrządzeniem losu niektóre współczesne wizerunki beboka przypominają Yodę &#8211; Wielkiego Mistrza Jedi. A jeśli ktoś w ucieczce przed śląskim bebokiem znajdzie się w Świnoujściu, może przeżyć bardzo poważny szok. W mieście nad Bałtykiem znajduje się bowiem restauracja o swojskiej nazwie „Bebok”, a nad drzwiami do lokalu zobaczymy namalowany wizerunek okropnego, kudłatego stwora. Taki właśnie jest bebok. Cały on. Nawet najmłodsze dzieci wiedzą, że jeśli coś jest brzydkie, niesmaczne albo odpychające, należy określić to coś mianem „be”. Jeśli mamy przed sobą obiekt bardzo, bardzo brzydki, niesmaczny względnie odpychający – z całą pewnością zasługuje on na miano beboka – z dwoma „be” w nazwie. Brzmienie jest na tyle atrakcyjne, że w Wielkopolsce funkcjonuje bobok, okolice Sandomierza zamieszkuje bobo, zaś kojarzony z Częstochową zespół Formacja Nieżywych Schabuff nagrał utwór pod tytułem „Baboki”. Tekst „Formacji” rzuca na baboka nieco światła:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Gdzieś głęboko pod moimi i twoimi powiekami<br>Tam gdzie czarów jest miasteczko spotkasz mnie.<br>Jestem diabłem co się zowie i z wiedźmami<br>Jestem w zmowie nieźle bawię się.</p>
</blockquote>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/bebok/">Bebok</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Heksa</title>
		<link>https://www.antryj.pl/zjawiska/heksa/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 01 Feb 2023 21:23:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[zjawiska]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie demony]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=241</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Archiwa do dziś przechowują akta procesów śląskich czarownic z XVIII wieku: znamy nawet ich nazwiska. Nazywały się Hanna Kurowa, Krystyna [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/heksa/">Heksa</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Archiwa do dziś przechowują akta procesów śląskich czarownic z XVIII wieku: znamy nawet ich nazwiska. Nazywały się Hanna Kurowa, Krystyna Wacławczyk i Anna Słupska, zaś bytomski sąd uznał ich winę w zakresie czarów. Siłą napędową postępowania był pan z Bytkowa, którego żona zachorowała w tajemniczych okolicznościach. Proces miał charakter poszlakowy, choć podniesiono poważny zarzut częstych wizyt oskarżonych na bagnach. Zakończyło się dość szczęśliwie, bo zaledwie wygnaniem, ale sądzona w tym samym mniej więcej czasie Katarzyna Niedzielina tyle szczęścia już nie miała i jej życie prawdopodobnie zakończyło się na stosie. Choć sprowadzanie na ludzi choroby (w tym także niebezpiecznych, pustoszących całe miasta zaraz) było zarzutem podstawowym, heksy mogły również zaszkodzić w inny sposób. Przypisywano im klęski nieurodzaju, nieodpowiednią dla rolnictwa pogodę oraz szkody wyrządzone zwierzętom gospodarskim. Krowa mogła złamać nogę albo nabawić się problemów z mlecznością, kury mogły przestać się nieść, na świnie paść mógł pomór. Szczególnie niebezpieczne były heksy w Wielki Czwartek. Wielkotygodniowe przesądy mówiły, iż aktywizują się one wówczas i wszelkie bydło jest w stanie zagrożenia.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Moc czarownic działała również na przedmioty martwe. Kiedy heksa coś zauroczyła, po jakimś czasie psuło się i nie dawało się naprawić. Kwestia czasu ma tu dość istotne znaczenie, bo przewrotny demon nigdy nie działał w sposób widoczny i bezpośredni. Etnograficzne opisy mówią więc, że wizyta heksy (niezależnie od tego, czy była ona znajoma, czy nieznajoma) przebiegały na ogół w miłej atmosferze. Czarownica uśmiechała się, prawiła komplementy gospodarzom, a nawet to i owo pochwaliła. W tym właśnie momencie należało zachować szczególną uwagę, bo o czymkolwiek heksa wyraziła się życzliwie, to właśnie mogło stać się obiektem jej czarów. Być może z tego właśnie powodu do dziś spotkać można na Śląsku przesąd mówiący, iż kwiatów się nie chwali, bo od tego przestają zdrowo rosnąć. Walka z kobiecymi czarami była bardzo trudna, bolesna i na ogół kończyła się niepowodzeniem. Najpewniejszym sposobem uniknięcia kłopotów było po prostu unikanie heksy, choć pewną pomoc mogło stanowić odczynianie uroków. Za heksę można było onegdaj przebrać się podczas zwyczajowych obrzędów – w Siemianowicach kilkadziesiąt lat temu pojawiały się korowody z okazji dnia świętej Łucji. Czarownica wędrująca od chałupy do chałupy złośliwie odpytywała wówczas dzieci z tabliczki mnożenia. </p>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-4-3 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe title="Heksa - śląski demon" width="1170" height="878" src="https://www.youtube.com/embed/bXkrtm6f-PM?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<p class="wp-block-paragraph">Z biegiem czasu heksę zaczęto przedstawiać na wiele nowych, często bardzo oryginalnych sposobów. Bieruński „Teatr dla Dorosłych” wystawiając spektakl „Afera Makbecioka” zamienił trzy szekspirowskie czarownice na trzy heksy. W przedstawieniu heksami są rezydujące w oknach familoka plotkary dające się we znaki całemu otoczeniu. Jeszcze inaczej heksa wygląda w wydawnictwie autorstwa Ewy Kucharskiej i Marka Jagielskiego. Urokliwe dzieło umieściło demony Górnego Śląska w nieco innych niż tradycyjne rolach: Heksa (żona Skarbnika, który tym razem jest nerwowym robotnikiem pracującym na co dzień w kopalni) to osoba dotknięta nałogiem zakupoholizmu. W efekcie jej rozrzutności rodzina znajduje się na krawędzi bankructwa, co symbolizuje wizyta Bidy z Nyndzom czyli funkcjonariuszy Urzędu Skarbowego.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Południowa część Śląska ma dla heksy jeszcze jedną rolę. Popularny w okolicach Cieszyna zbójnik Ondraszek złożył bowiem przysięgę czarownicy, za co otrzymał niezwykłą moc. Na sprawę tę zwraca uwagę w swojej pracy doktorskiej Krzysztof Węgrzynek. Heksę można dziś spotkać na kartach książek oraz podczas przedstawień teatralnych, choć – prawdę powiedziawszy – skoro ma ona powierzchowność zwykłej kobiety, kto wie: może mijamy je co krok? Lumbago to nic przyjemnego i warto zdać sobie z tego sprawę, bo przychodzi nagle, gwałtownie, w dodatku jest udziałem znacznej części każdej populacji. Lekarze wyjaśniają, iż problem zaczyna się od kręgosłupa i zbyt dużego obciążenia dysków, co przekłada się na ucisk nerwów, a w efekcie ostry ból okolicy lędźwiowej. Nawet fachowe słownictwo medyczne posługuje się w tym przypadku pojęciem postrzału, bo z perspektywy nieszczęśnika, którego lumbago dotknęło cała sprawa wygląda tak, jak gdyby do niego ktoś strzelał. A kto strzelał? Mitologia anglosaska zna pojęcie „ylfa gescot” (strzał elfa), które świadczy o tym, że przed wiekami odpowiedzialnością za lumbago obarczano elfy. Na Śląsku winna była czarownica.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Choć „heksenszus” (atak lumbago) to słówko umieszczane we wszystkich słownikach śląskiej godki, znane jest także w pozostałych regionach kraju. Prawo obywatelstwa posiada również w Wielkopolsce, ale tylko tam i na Górnym Śląsku ludzie wiedzą, kto to jest heksa. Heksa to po prostu czarownica, a od szczigi odróżnia ją modus operandi. O ile bowiem szczigę charakteryzuje gwałtowność, krwiożerczość i niepohamowana agresja, o tyle heksa knuje po cichu i swoje złe intencje realizuje skrycie. Od szczigi różni ją również wygląd, bo pierwszy z demonów posiada liczne cechy niezwykłe (szpony, zęby, przerażający wygląd), heksa zaś udaje zwykłą kobietę.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/heksa/">Heksa</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Utopiec </title>
		<link>https://www.antryj.pl/zjawiska/utopiec/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 12 Nov 2022 18:23:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[zjawiska]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie demony]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=1240</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Utopiec Powszechna obecność utopców na Górnym Śląsku dziwić nie powinna – wszak lęgną się one wszędzie tam, gdzie jest dużo [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/utopiec/">Utopiec </a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<h2 class="wp-block-heading">Utopiec</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Powszechna obecność utopców na Górnym Śląsku dziwić nie powinna – wszak lęgną się one wszędzie tam, gdzie jest dużo wody. Chlupot płynu słyszymy nawet w nazwie naszej krainy – nigdy zresztą nie brakowało tu strumyków, stawów czy glinianek, w których swój dom mógł znaleźć tajemniczy stwór. I jak każdy tajemniczy stwór utopiec miał wiele różnych wizerunków. W okolicach Gliwic i Wodzisławia uważano, iż jest byłym aniołem strąconym z nieba za nieposłuszeństwo i pychę. Losy wyrzucanych z raju demonów zależały od tego, na jakim podłożu po strąceniu wylądowały: jeśli trafiły na ziemię, skałę lub czeluść piekielną – nabierały czarnej barwy i zostawały diabłami, los utopca czekał te anioły, które wpadły do wody – stawały się wówczas zielone. Inna geneza utopca obowiązuje w okolicach Cieszyna: tam we władcę wodnego żywiołu może zmienić się każdy człowiek, który utonie. W wyglądzie tego stwora można zresztą dopatrzeć się wielu cech topielca.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Podobne zamieszanie panuje w sprawie wyglądu; choć najczęściej jest niskiego wzrostu z nieproporcjonalnie dużą głową, zdarzają się wyobrażenia osobnika chudego i wysokiego. Jedyny – w miarę wspólny mianownik to cechy płaza – błona między palcami ułatwiająca pływanie oraz duże, wyłupiaste oczy. Nieścisłości biorą się być może stąd, że wiele utopców posiadało zdolność transformacji. Gustaw Morcinek opowiada o stworze, który nie mogąc znaleźć odpowiedniej, utopcowej żony w swojej społeczności udał się po oblubienicę do świata ludzi po zmianie w atrakcyjnego młodzieńca. Narzeczona utopca dziwiła się jedynie zimnymi ustami swojego wybranka oraz faktem, iż zawsze oddalał się w stronę rzeki przed nastaniem północy. Utopiec ponoć mógł zamieniać się także w zwierzęta: dużego raka, szczupaka lub ptactwo buszujące w szuwarach. Przybierał również postać konia lub czarnego psa uporczywie siedzącego nieopodal miejsca, w którym ktoś kiedyś utonął. Do szczęścia demonowi nie trzeba było wiele – wystarczył jakikolwiek akwen, nawet najmniejszy – w skrajnych przypadkach utopiec zadowalał się mieszkaniem w studni czy nawet kałuży, choć najlepszy był opuszczony młyn.</p>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe title="Górny Śląsk - Utopce - śląskie stwory" width="1170" height="658" src="https://www.youtube.com/embed/RXRYh5jqG4M?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<p class="wp-block-paragraph">Na Śląsku Cieszyńskim utopce gustowały w paleniu tytoniu, liczne wizerunki przedstawiały wyłupiastookiego jegomościa z fajką, znany jest przypadek demona, który z upodobaniem pił piwo (niektóre utopce uwielbiały inną męską rozrywkę – grę w karty). Nikotynowy nałóg przypadł do gustu również najsłynniejszemu demonowi z okolic Wodzisławia – niejakiemu Zeflikowi. Utopiec ten przez dłuższy czas uprzykrzał życie młynarzowi (na przykład wypuszczając wodę ze stawu) aż doprowadzony do ostateczności człowiek postanowił stwora przekupić. Podarował mu fajkę i worek tytoniu, co tak pozytywnie nastawiło Zeflika, iż w następnych latach nie tylko pomagał oczyszczać staw z szuwarów, ale zimową porą przychodził do młynarza w celach towarzysko – alkoholowych. Podobna przemiana dokonała się u utopców w rejonie Bierunia – także tam z czasem zaprzyjaźniły się z ludźmi. Dziś na bieruńskim rynku spotykamy je nawet w charakterze miejskich, pomnikowych maskotek.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Przez całe stulecia utopce tak naprawdę służyły jako straszak na nieposłuszne dzieci: zakaz chodzenia nad wodę był znacznie skuteczniejszy, gdy w umyśle małego łobuza zasiano wizję niebezpiecznego demona rządzącego wodami. Istniała nawet specjalna procedura na wypadek spotkania: przede wszystkim nie wolno było patrzeć utopcowi na zęby, zwłaszcza zaś ich liczyć (bywał szczerbaty), sprowadzało to nieuchronną śmierć. Rozmowa z takim stworem pełna była zasadzek, bo demon często poddawał człowieka próbie charakteru, czasem występował jako realizator sprawiedliwego wyroku losu. Tak czy inaczej utopiec słynął ze złośliwości, mściwości i wszelkich innych wrednych cech charakteru. W zależności od rejonu nazywany bywał także utopkiem, wasermanem, utopnikiem, utoplcem albo topkiem. Etnografowi</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/utopiec/">Utopiec </a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Szcziga </title>
		<link>https://www.antryj.pl/zjawiska/szcziga/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 12 Nov 2022 18:12:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[zjawiska]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie demony]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=1229</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Szcziga Choć przed stu laty młoda górnośląska dziewczyna była prawdziwym oczkiem w głowie całej rodziny (a na jej odpowiedni posag [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/szcziga/">Szcziga </a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<h2 class="wp-block-heading">Szcziga</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Choć przed stu laty młoda górnośląska dziewczyna była prawdziwym oczkiem w głowie całej rodziny (a na jej odpowiedni posag częstokroć pracowano bardzo ciężko), nie miała życia usłanego różami. Kiedy jadła zbyt mało, matka mogła nazwać ją poprzniołem, gdy nie stosowała się do panujących w familii zasad bywała najduchem, za niechlujstwo karano ją mianem flompy, na co dzień mogła usłyszeć, iż jest gracą lub motyką. Ale jedno z negatywnych określeń zarezerwowane było dla tej najbardziej niepokornej, krnąbrnej i sprawiającej najwięcej kłopotów wychowawczych. Dla upartej, złośliwej i zawsze potrafiącej postawić na swoim. Ta zostawała szczigą.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Ze strzygą od tysiącleci żartów nie ma. Blisko spokrewniona ze starogrecką harpią słowiańska strzyga budzi grozę, poradzić sobie z nią może jedynie bohater w rodzaju Wiedźmina autorstwa Andrzeja Sapkowskiego – a i to z wielkim trudem. Językoznawcy wywodzą jej miano od łacińskiego „strix” oznaczającego sowę, co symbolicznie ma się przekładać na szponiaste zakończenie palców, nocne loty i tajemniczą naturę. Górnośląska strzyga – choć pozbawiona jednoznacznego wizerunku – ma także cechy wampiryczne. Dawna opowieść z okolic Lubszy wspomina o kobiecie, która po śmierci, leżąc na marach, nagle wstała i zaatakowała zgromadzonych w chałupie żałobników. Uciec nie zdążyła jedynie matka szczigi, za co zapłaciła ranami gryzionymi. Z upiorem poradzono sobie dopiero po wciśnięciu na jego głowę czapki &#8211; baranicy i włożeniu do ust twardego krzemienia. Motyw wampirów na Górnym Śląsku być może moglibyśmy włożyć między bajki, gdyby nie fakty. W połowie 2013 roku na budowie gliwickiego odcinka Drogowej Trasy Średnicowej wykopano bowiem bardzo stare miejsce pochówku, które odpowiada dawnym przesądom o wampirach czy strzygach. Cztery odnalezione szkielety pozbawione były czaszek, które złożono tuż obok stóp. Nie jest to jedyne tego rodzaju wykopalisko. Dawne wierzenia w prosty sposób tłumaczą trudności z zabiciem szczig: miały one posiadać po dwa serca, względnie – dwie dusze. Dopiero gdy demon tracił jedno serce zaczynały się prawdziwe kłopoty, bo jego krwiożerczość, złośliwość i upór rosły do niewyobrażalnych rozmiarów – wówczas należało zabić szczigę po raz drugi.</p>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe loading="lazy" title="Górny Śląsk - Szcziga - śląski demon" width="1170" height="658" src="https://www.youtube.com/embed/sKURKURL1EU?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<p class="wp-block-paragraph">Pochodzący z okolic Cieszyna przepis na pozbycie się szczigi (albo jej męskiego odpowiednika – szczigonia) jest dość prosty. Demonom udającym się do swoich grobów na spoczynek należy ukraść koszule i wywiesić je na kościelnej wieży, gdzie – nie znoszące religijnych symboli stwory – już się nie dostaną. Pozbawiona odzienia szcziga nie jest już groźna, bo nie może pokazać się ludziom. Szczigi nie znosiły ponoć czosnku; każda osoba, która nie chce spożyć jedzenia przyprawionego tą rośliną jest więc podejrzana. Podejrzani są również ludzie, którzy zamiast dwóch rzędów zębów posiadają cztery oraz ci, którzy na chrzcie zamiast dwóch imion otrzymali tylko jedno. Dowodem na bycie szczigą może być również znamię w kształcie nożyc ulokowane na plecach. Ilu byśmy jednak dowodów nie mieli, przemiana w groźnego upiora następuje dopiero po śmierci przy czym prawdopodobieństwo metamorfozy jest większe w przypadku samobójców (zwłaszcza młodych) oraz osób ginących gwałtowną śmiercią.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Górnośląska szcziga bardzo rzadko straszyła dla samego straszenia – chodziło jej raczej o zaspokojenie swojej żądzy krwi, uczynienie krzywdy czy pozbawienie życia. W niektórych przekazach jest właścicielką siedmiu krwiożerczych psów, które zagryzały nieposłuszne dzieci bawiące się w zbożu i &#8211; przez to &#8211; niszczące żyto lub pszenicę. Inna z wersji kojarzy strzygę z czarnym kotem oraz umiejętnością latania na miotle; można spotkać przekazy, w których rolę latającej miotły pełni pusta beczka po maśle. Demon posługiwał się bardzo silną magią, był bezlitosny, impulsywny i nieustępliwy. Wizerunki szczigi najczęściej uwzględniają dominantę koloru brązowego ze złotym odcieniem oraz wszystkie tony szarości. Na ogół ma ona długie, rozczochrane i brudne włosy, ubiera się niedbale, choć nie bez pewnej odrobiny ekstrawagancji.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/szcziga/">Szcziga </a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Skarbnik </title>
		<link>https://www.antryj.pl/zjawiska/skarbnik/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 12 Nov 2022 18:02:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[zjawiska]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie demony]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=1223</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Skarbnik Kontakt ze Skarbkiem miało bardzo wiele osób: jego imieniem nazwano wszak ekspresowy pociąg kursujący na trasie ze stolicy do [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/skarbnik/">Skarbnik </a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<h2 class="wp-block-heading">Skarbnik</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Kontakt ze Skarbkiem miało bardzo wiele osób: jego imieniem nazwano wszak ekspresowy pociąg kursujący na trasie ze stolicy do Gliwic oraz reprezentacyjny dom towarowy w samym sercu Katowic. W wersji multimedialnej figura ducha podziemi przemawia dziś do turystów odwiedzających zabrzańskie Muzeum Historii Górnictwa; realny, żywy aktor wciela się w jego postać na tarnogórskich podziemnych szlakach Kopalni Srebra. Nadprzyrodzona istota towarzyszyła śląskim górnikom od zarania dziejów, szeptem – w prymitywnych wyrobiskach – mówiono o niej już w XIII wieku. Według Gustawa Morcinka pierwszy w kopalniach (wówczas jedynie srebra i rud cynku) pojawił się zły duch Szarlej, który – po zatopieniu licznych wyrobisk udał się w niewiadomym kierunku. Dopiero później podziemia w swoje władanie wziął Skarbnik.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Wyczerpująca, wymagająca ciągłej koncentracji praca w warunkach stałego zagrożenia aż prosiła się o jakiegoś opiekuńczego ducha. Nade wszystko Skarbnik jest bowiem opiekunem górnika, rodzajem Anioła Stróża dbającego o człowieka. „Skarbienie” w dawnej polszczyźnie oznaczało czynność opiekowania, troszczenia się; echa tego znaczenia pobrzmiewają gdy mówimy, iż można sobie coś „zaskarbić”. W literaturze spotkać można również opinię, iż Skarbnik jest strażnikiem niezliczonych podziemnych bogactw (skarbów) – to kolejne wyjaśnienie etymologiczne. Nie wszędzie Skarbnik nazywał się jednakowo, bo w okolicach Cieszyna nadano mu miano Pusteckiego dodając kilka wrednych cech charakteru, w mniejszym stopniu związanych z troską o górnika, bardziej – z irracjonalną złośliwością. Choć dzisiaj również w wielickiej Kopalni Soli odbywają się widowiska z udziałem postaci Skarbnika, w dawnych podkrakowskich żupach nazywano go raczej pełnym szacunku określeniem „On” &#8211; bez wymawiania konkretnego imienia, co mogło przynieść nieszczęście. W górniczych zagłębiach dobry duch podziemi mógł nazywać się również Zabrzeski, Czorny Pyjter, Fontana, Wojtek, Pietrek albo Mateusz.</p>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe loading="lazy" title="Górny Śląsk - Skarbnik - śląski demon" width="1170" height="658" src="https://www.youtube.com/embed/m_7eD7BpV1Y?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<p class="wp-block-paragraph">Zdaniem Karola Martina z Politechniki Wrocławskiej wiele przesądów związanych z postacią Skarbnika miało znaczenie dla bezpieczeństwa pracy w dawnej kopalni. Duch nie znosił – na przykład – wrzucania kamieni do otworu szybowego, spania pod ziemią czy (ta niechęć była wręcz patologiczna) gwizdania w wyrobiskach. Niewinne z pozoru świsty mogły w warunkach zakładu wydobywczego kosztować ludzkie życie, bo według odgłosów cyrkulacji powietrza w chodnikach często orientowano się w zagrożeniu. Gwizdanie mogło także zagłuszyć dochodzące z oddali wołanie współtowarzyszy o pomoc. Egzekwowanie przepisów bezpieczeństwa w wykonaniu Skarbka było surowe: potrafił rąbnąć nieszczęsnego górnika kawałem skały w głowę lub gonić już na powierzchni dziecko zabawiające się wcześniej wrzucaniem kamieni do szybu. W drastycznych przypadkach – by ukarać niewłaściwie zachowującą się załogę &#8211; Skarbnik mógł nawet zalać całą kopalnię. Podziemny demon nie cierpiał także przeklinania, co również wytłumaczyć można troską o bezpieczeństwo ludzi: w końcu nadmierne i złe emocje to ostatnia rzecz, jaka potrzebna jest w kopalni. Wulgarnego górnika duch traktował bez cienia litości. Potrafił pojawić się nie wiadomo skąd i rąbnąć w twarz nim jeszcze brzydkie słowo zdążyło wybrzmieć. Jego wyroki mogły być surowe i bolesne, ale zawsze miały sprawiedliwy wymiar – tym różnił się od swojego negatywnego alter ego – ducha Szarleja. Spotkanie ze Skarbnikiem często przybierało postać testu. Po krótkiej rozmowie lub obserwacji zachowań człowieka duch wyrabiał sobie zdanie i szybko karał lub nagradzał delikwenta. Nade wszystko jednak Skarbek ostrzegał pojawiając się tuż przed katastrofą, by ludzie w porę zdążyli opuścić swoje stanowiska pracy. Są i podania, w których wybrańcom wręcz zakazuje wstępu pod ziemię, bo grozić im może niebezpieczeństwo. Demon dbał także o odpowiedni poziom moralny górników. W jednym z opowiadań karze człowieka niezbyt chętnego do wspierania wdów i sierot po współtowarzyszach pracy.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Czasem Skarbnik zamieniał się w szczura, mysz, konia, psa, kozę, żabę czy nawet muchę lub pająka. W jednej z opowieści nagradza górnika karmiącego go jako białą myszkę, w innej – pochodzącej z Zagłębia Dąbrowskiego – przybiera postać ropuchy. Nakarmiona przez młodego górnika Wojtka żaba wskazuje mu miejsca, gdzie należy uderzać kilofem, by uzyskać duże ilości węgla. Prawdziwa nagroda czeka jednak młodzieńca w dzień wypłaty: dzieląc się z ropuchą wynagrodzeniem oddaje jej bowiem ostatni, nieparzysty pieniążek potwierdzając swój dobry charakter. Skarbnik mógł występować również w postaci odgłosów, ruchu powietrza lub niewyjaśnionych zjawisk fizycznych. Od czasu do czasu posiadał prezencję dziecka, choć najczęściej przedstawiano go jako starego górnika lub sztygara z długą, siwą brodą, wyposażonego w kaganek i laskę stanowiącą świadectwo przynależności do górniczego dozoru. Nierzadko odziany był w odświętny mundur. Bardziej spostrzegawczy mogli zauważyć, iż jedna z nóg ducha jest nietypowa: wygląda zupełnie jak końskie kopyto. Oczy odznaczały się czerwonym lub zielonym blaskiem, często mowa jest o lampce, która dawała nieziemsko jasne światło. Jeżeli Skarbnik miał przy sobie fajkę, mógł poprosić napotkanego górnika o podanie ognia. Należało wówczas zachować szczególną ostrożność oraz – w celu wypełnienia polecenia – użyć łopaty lub kilofa i na nich przekazać płomień. Duch nie cierpiał bowiem dotyku ludzkiej skóry; bezpośrednie podawanie zapałki lub lampki groziło urwaniem ręki. Inne przepisy na bezpieczne spotkanie ze Skarbnikiem zawierają poradę, by paść na ziemię.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Legendy o pochodzeniu postaci wypowiadają się w sposób bardzo różny: jedna z wersji głosi, iż Skarbnikiem został górnik, który bardzo kochał swoją pracę. Po śmierci, za wstawiennictwem świętej Barbary poprosił więc Boga, by – korzystając ze swojej znajomości podziemnych chodników – mógł pomagać swoim kamratom. Inna legenda traktuje sprawę odwrotnie: duchem podziemi został za karę górnik – obibok. Kolejna wersja łączy Skarbnika z postacią świętej Barbary. Miał zostać nim ojciec świętej, by odpokutować winy wobec swojej córki. Gustaw Morcinek napisał, że w epoce hałaśliwych, potężnych maszyn górniczych duch kopalni gdzieś zniknął. Ponoć przeniósł się w odległe rejony podziemia, gdzie nikt nie może go już znaleźć. Jednak każdy, kto odwiedził zakład górniczy, choćby taki przeznaczony dla ruchu turystycznego będzie wiedział swoje. Bo najłatwiej uwierzyć w ducha będąc pod ziemią: w ciemnościach, w wąskim tunelu, gdzie krople wody powoli ściekają ze skał.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/skarbnik/">Skarbnik </a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Meluzyna </title>
		<link>https://www.antryj.pl/zjawiska/meluzyna/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 12 Nov 2022 16:34:59 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[zjawiska]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie demony]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=1182</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Meluzyna Meluzynę przed wiekami nietrudno było spotkać. Wisiała często nad stołem w jadalni, zdarzało się, że stała na eksponowanym miejscu [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/meluzyna/">Meluzyna </a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<h2 class="wp-block-heading">Meluzyna</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Meluzynę przed wiekami nietrudno było spotkać. Wisiała często nad stołem w jadalni, zdarzało się, że stała na eksponowanym miejscu gdzieś w komnacie czy w kościele. Nazwą taką określano bowiem świecznik – niezależnie od tego, czy zdobiła go tajemnicza kobieca figurka, czy też nie. Kościół farny w Chełmnie posiada nawet meluzynę w kształcie jeleniej głowy będącą technologiczną ciekawostką. To nie tylko świecznik, ale również higrometr – przyrząd do mierzenia wilgotności powietrza, bo (jeśli trzymać się dawnych przekazów) między łańcuchy wpleciono kobiece włosy oraz konopny sznur. Gdy powietrze jest bardziej nasycone wilgocią, jelenia głowa odwraca się.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Oryginalny świecznik – meluzyna często miał jednak wpleciony w ramiona element kobiecej sylwetki z niezwykłą cechą: rybim, wężowym lub smoczym (jakkolwiek on wygląda) ogonem. W ludowej demonologii Europy postać taka funkcjonowała już od dawna: do sztuki wysokiej trafiła jednak za sprawą starofrancuskiej legendy związanej z panem Raimundem de Poitiers. Hrabia ów posiadać miał piękną i mądrą żonę, prawdziwą podporę w życiu średniowiecznego arystokraty. To właśnie pani de Poitiers walnie przyczyniła się do zbudowania rodowej siedziby: zamku Lusignan. Kobieta miała jednak pewną straszną tajemnicę. Sekret wyszedł na jaw przez ciekawskiego męża, który zlekceważył zakaz oglądania małżonki w sobotniej kąpieli. Jedna z wersji opowieści mówi o ablucjach w wannie, inna – że mycie odbywało się w źródle. Podglądanie zakończyło się szokiem, gdy ujrzał wężowe (lub rybie) zakończenie dolnych partii ciała swojej żony. Obrażona Meluzyna opuściła zamczysko i od tamtej chwili pojawiała się już tylko jako duch zapowiadając zbliżające się nieszczęście, zwłaszcza &#8211; śmierć pana całej rodziny.</p>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe loading="lazy" title="Górny Śląsk - Meluzyna - śląski demon" width="1170" height="658" src="https://www.youtube.com/embed/tyqfb3hUdYI?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<p class="wp-block-paragraph">Na przełomie XIV i XV wieku książę Jan Wspaniały próbując udowodnić swoje prawa do dziedzictwa rodu Lusignan (twierdzącego, iż pochodzi od Meluzyny) zamówił u niejakiego Jeana d’Arras prozatorski utwór &#8211; „L&#8217;histoire de Lusignan” o całej tej historii. Romans upowszechnił się we Francji, po kilkudziesięciu latach, za sprawą tłumaczenia Thüringa von Ringoltingena dotarł do obszarów niemieckojęzycznych, w języku polskim utwór ukazał się po kolejnych stu latach w przekładzie Marcina Siennika. Niezliczoną liczbę razy podanie uwieczniono w popularnych drukach sprzedawanych na straganach i w księgarniach całej Europy. Historia pięknej kobiety zmieniającej swoją postać zrobiła duże wrażenie na malarzach: najpiękniejszym bodaj wizerunkiem Meluzyny wsławił się profesor drezdeńskiej Akademii Sztuk Pięknych, niemiecki malarz historyczny &#8211; Julius Hübner. Echa historii z zamku Lusignan odnajdujemy w twórczości Felksa Mendelssohna i Marcela Prousta.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Śląska meluzyna, choć w prostej linii wywodząca się z francuskiej opowieści ma jednak czasem umocowanie znacznie starsze, odwołujące się do starożytnych syren żyjących w morzu. Gustaw Morcinek nazywa ją panną morską pojawiającą się nad światem w jesiennej porze, zawodzącą rozpaczliwie w strugach ulewy i poszukującą swoich zaginionych dzieci. W okolicach Cieszyna spotkać można także wersję podania o meluzynie niemal identyczną z francuską: piękna dziewczyna pochodzi z chłopskiej chaty, w której wypatrzył ją książę. Mimo wątpliwości, czy dobrze będzie się czuła w pałacu, wieśniaczka ulega namowom oczarowanego jej urodą młodzieńca. Dopiero złamanie zakazu oglądania kąpieli burzy małżeństwo i choć meluzyna odchodząc chce zabrać swoje dzieci (dziewczynkę i chłopca), mąż ukrywa je przed nią. To właśnie z tęsknoty za pociechami tak bardzo płacze, co słychać podczas ulewy. Jeszcze inna wersja opowieści wspomina o meluzynie jako o matce, która nie miała czym nakarmić swoich córek i synów. By udobruchać demona szukającego pożywienia zalecano sypanie mąki na parapet, by nieszczęśnica miała czym nakarmić głodujące dzieci. Kolejne mutacje legendy wciąż usiłują rozwikłać zagadkę nieszczęścia: albo meluzyna staje się żoną, która – z powodu pychy &#8211; zaniedbywała swoje obowiązki wobec męża i potomstwa, albo jest kobietą opętaną obsesją posiadania stu koszul. Zachcianka jest kosztowna, bo ciągłe szycie prowadzi do lekceważenia innych zadań, za co spotyka ją kara w postaci wiecznego potępienia. Czasem obsesje pojawiają się także u sióstr meluzyny: jedna z nich nałogowo przędzie, inna (o imieniu Subella) jest specjalistką od niedokończonego szycia.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Meluzyna tym różni się od większości śląskich demonów, że nie robi człowiekowi żadnej krzywdy: jedynym przejawem jej istnienia są lamenty ukryte w zjawiskach przyrody: deszczu i wietrze. Ten element podania nie stanowi zresztą żadnej niespodzianki: przed wiekami każdy niemal dźwięk otoczenia kojarzono z ingerencją nadprzyrodzonych sił. Buzujący ogień, wiatr w kominie, skrzypienie desek na poddaszu – wszystko to miało własnego, wyspecjalizowanego demona. Stare opowieści o Meluzynie zgodne są co do jednego: na pewno była bardzo piękna, bez wątpienia też jej los wiąże się z ogromną tragedią. Na Opolszczyźnie uważano, iż była brunetką obdarzoną wspaniałymi, bardzo długimi włosami oraz ciemnymi i urokliwymi oczami.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/meluzyna/">Meluzyna </a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Legenda o Skarbniku</title>
		<link>https://www.antryj.pl/zjawiska/legenda-o-skarbniku/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 12 Nov 2022 16:32:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[zjawiska]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie demony]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=1179</guid>

					<description><![CDATA[<p>Klaudia Kolarczyk Legenda o Skarbniku Miejscowe mity i podania od wielu, wielu lat przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Zawierają różnego rodzaju [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/legenda-o-skarbniku/">Legenda o Skarbniku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Klaudia Kolarczyk</p>
</blockquote>



<h2 class="wp-block-heading">Legenda o Skarbniku</h2>



<p class="wp-block-paragraph">Miejscowe mity i podania od wielu, wielu lat przekazywane są z pokolenia na pokolenie. Zawierają różnego rodzaju zabobony, skłaniają do konkretnych działań. Przesądy te bywają naprawdę mocno zakorzenione w ludzkich umysłach. Niektórzy twierdzą, że w każdym micie znajduje się ziarno prawdy. Możliwe, że legenda, o której przeczytacie za chwilę, również jest choć w pewnej części prawdziwa. Jest to opowieść o Skarbniku, duchu, który mieszkał w korytarzach kopalni. Najczęściej można było go spotkać w postaci starca z długą siwą brodą. Inni mówili, że widzieli górnika z ubrudzoną od pracy twarzą, który niósł w ręce lampkę. Jeszcze inni twierdzili, że objawiał się on jako zwierzęta, takie jak mysz, kot, czy pies.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Duchy, demony, mityczne stworzenia na myśl przywołują głównie negatywne emocje. Może się wydawać, że oni nie mogą być dobrzy. Jednakże okazuje się, że nie wszystkie są złe, niektóre są całkiem chętne do pomocy. Do grupy tych dobrych należy właśnie Skarbnik, który nie tylko strzegł kopalni, ale także pomagał górnikom, gdyż ich praca od zawsze była bardzo niebezpieczna. Dzięki temu powstała legenda o nim, a wszystko zaczęło się dawno, dawno temu.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Młody chłopiec stracił swojego ojca. Musiał pomóc swojej rodzinie, dlatego postanowił znaleźć pracę. Praca na kopalni nigdy nie należała do prostych, ale chłopiec był bardzo zdeterminowany do tego, by pomóc matce. Udał się więc do sztygara, by ten przyjął go do pracy. Sztygar niestety nie był zbyt pozytywnie nastawiony do tego pomysłu. Uważał on, że chłopak jest zbyt młody i nie da sobie rady z tak ciężką pracą. Po wielu błaganiach ze strony młodzieńca zgodził się jednak, ale od razu postawił mu warunek. Miał wykonywać dokładnie taką samą pracę, co inni pracownicy kopalni. Okres próbny miał trwać tydzień.</p>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe loading="lazy" title="Górny Śląsk - Skarbnik - śląski demon" width="1170" height="658" src="https://www.youtube.com/embed/m_7eD7BpV1Y?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<p class="wp-block-paragraph">Zadowolony chłopiec pojawił się w pracy, by rozpocząć swój pierwszy próbny dzień. Niestety nie wszystko poszło tak, jakby chciał. Po pewnym czasie był już pewien, że nie uda mu się wykonać postawionego mu zadania. Praca była ciężka, a on nie dawał rady. Postanowił nawet, że zaraz pójdzie do sztygara i powie mu, że rezygnuje z pracy. Nagle obok niego pojawiła się postać. Był to starszy górnik. Powiedział on chłopcu, że chętnie mu pomoże, ale w zamian za pracę podzielą się równo otrzymaną wypłatą. Młody górnik oczywiście od razu przyjął propozycję starszego pracownika.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Dzięki pomocy nieznajomego górnika chłopiec zdołał wypełnić warunki umowy, jaką zawarł z sztygarem. Każdego dnia pracował i wydobywał tyle węgla, ile inni pracownicy. Gdy minął tydzień próbny sztygar nie krył zdumienia. Jednak umowa to umowa. Zatrudnił więc młodzieńca na stałe i wypłacił mu należne pieniądze.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Chłopiec nie zapomniał również o obietnicy złożonej życzliwemu górnikowi. Spotkał się z nim i przekazał równą część swoich zarobionych pieniędzy. Zachowanie starszego mężczyzny zaskoczyło go, bowiem roześmiał się na widok pieniędzy i przybrał swoją prawdziwą postać, czyli ducha kopalni. Skarbnik spojrzał na chłopca i powiedział mu, żeby zatrzymał wszystkie pieniądze, a w zamian za to pozostał na zawsze tak uczciwy. Po tych słowach duch zniknął.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Skarbnika widziało jeszcze wielu. Krążyły o nim różne historie, a w niektórych górniczych rodzinach rozmawia się o nim do dziś.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/legenda-o-skarbniku/">Legenda o Skarbniku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dioboł</title>
		<link>https://www.antryj.pl/zjawiska/diobol/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Nov 2022 21:17:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[zjawiska]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie demony]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=232</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski „Gdzie Pan Bóg ma kościół, tam też i przy nim diabeł karczmę stawia” głosiło dziewiętnastowieczne górnośląskie przysłowie. Ludowa mądrość wskazywała [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/diobol/">Dioboł</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"></p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">„Gdzie Pan Bóg ma kościół, tam też i przy nim diabeł karczmę stawia” głosiło dziewiętnastowieczne górnośląskie przysłowie. Ludowa mądrość wskazywała w tym przypadku czarta czającego się na dnie kieliszka z alkoholem, bo ów najgroźniejszy z demonów mógł wszak przybierać przeróżne postacie. Mógł również nosić przeróżne imiona, bo w wielu miejscach regionu unikano nazywania go wprost: stąd zostawał Kuternogą, Ancychrystem, Kozybunem, Czornym albo Gizdem.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Ślązacy znali go od bardzo dawna, bo datowany na czasy od XIV wieku zwyczaj wiejskiego kolędowania w grupie przebierańców przewidywał również udział postaci diabła. Opolszczyzna ma do dziś swoje wodzenie niedźwiedzia wywodzące się z opisywanej średniowiecznej tradycji. Przed wiekami w odgrywaniu teatrzyku specjalizowały się dzieci; za kolędowe chodzenie wynagradzano je cukierkami i innymi łakociami, co oznacza, iż Halloween mieliśmy na długo przed powstaniem Stanów Zjednoczonych. W wieku XIX popularność zyskały podobne w formie przedstawienia herodowe. Obowiązkowo musiał się w nich znaleźć tytułowy król, śmierć z kosą, diabeł z widłami, żołnierz i policjant – z biegiem lat amatorskie przedstawienia bowiem uwspółcześniano. Uwspółcześniał się i diabeł, bo w odróżnieniu od swoich wiejskich odpowiedników diabeł śląski często zwracał swoje złe ślepia na rodzący się przemysł. Mógł doprowadzić do zalania całego miasta, jak w opowieści „O zapadniętym mieście Piekiełku” Gustawa Morcinka.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe loading="lazy" title="Górny Śląsk - Dzioboł - śląski demon" width="1170" height="658" src="https://www.youtube.com/embed/mTUwhF9opU0?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<p class="wp-block-paragraph">Wychowany w przebogatym kręgu ludowych demonów Morcinek wspomina zresztą czarta co chwilę: a to tłumacząc dziwny kształt formacji skalnych na beskidzkim szczycie (Legenda o diabelskim młynie na Równicy), a to wspominając opowieści swojej matki, którym towarzyszyła atmosfera nieziemskiej grozy: „Z wichrem nadlatywały diabły, całe regimenty diabłów, i czyniły srogie harce za oknem. Prały kopytami o gontowy dach, waliły rogami w ściany domu, kwiczały, chichotały i straszyły”. U Morcinka diabła można było jednak pokonać, sztandarowym przykładem jest tutaj postać górnika Hanysa Bulandry będącego rodzimym skrzyżowaniem Wiedźmina z Supermanem. Diabeł, który zasadził się na Hanysa i jeszcze w piekle obiecywał, że duszę górnika niebawem ze sobą przywlecze, wyglądał w istocie demonicznie: był chudy, cienki, z dużym, krogulczym nosem, z rogami zakręconymi jak u barana, z krowim ogonem i z jednym końskim kopytem zamiast prawej stopy. Bulandra pokonał diabła metodami nowoczesnymi: przy użyciu dynamitu. Dodatkowo zmusił jeszcze wysłannika piekieł do pracy przy wydobyciu węgla, co może stanowić nawiązanie do podania o świętym Wolfgangu z Ratyzbony – niemieckim biskupie, który wymógł na diable pomoc przy wznoszeniu kościoła.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Zbliżoną do morcinkowej wizję diabła proponuje Marian Grzegorz Gerlich – autor opracowania na temat dawnych śląskich wierzeń. Zgodnie z jego opisem to postać człekokształtna, wyraźnie jednak zdeformowana. Posiadała ona rogi, i to nawet niekiedy więcej niż dwa, a nadto ogon, przy czym nogi zakończone były końskim bądź też kozim kopytkiem. Taki diabeł chadzał nago, pokryty był czarną lub ewentualnie ciemną sierścią. Palce zaś u rąk i nóg były zakończone pazurami. Taki właśnie obraz czarta można obejrzeć i dziś w Gliwicach za sprawą fontanny nazywanej raz „Trzech faunów”, innym razem &#8211; „Trzech diabłów”. Pląsające stwory, które zdobią dziś ulicę Zwycięstwa tuż obok Urzędu Miejskiego, odlała gliwicka huta w roku 1928. Ponoć symbolizują one włodarzy Gliwic, Zabrza i Bytomia, którzy jeszcze przed wojną mieli połączyć trzy organizmy urbanistyczne w jedno duże miasto. Niestety – nie umieli się dogadać, co może stanowić mocny argument o związku urzędniczej profesji z diabelstwem. Wizerunek diabła można spotkać czasem na froncie domu W Chorzowie czy Bytomiu, choć sztandarowy diabeł budowlany już ze Śląska zniknął. Mowa o płaskorzeźbie, którą magnat z rodu Tiele-Winckler kazał wmurować w mosznieński zamek. Po 1945 roku, gdy właściciel opuścił swoje włości, ludność z okolic Mosznej nie wytrzymała nerwowo i skuła demona, choć do dziś oglądać możemy tam inne dziwne stwory. Franciszek Tiele-Winckler podobno pieczołowicie dbał o swój demoniczny wizerunek i zapytany przez cesarza Wilhelma II w jaki sposób udało mu się w tak szybkim czasie wznieść okazały zamek miał odpowiedzieć, iż uczynił to przy pomocy diabła.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Innej znamienitej śląskiej postaci – Karolowi Goduli już sami współobywatele przypisali diabelskie cechy. Być może dlatego, iż we własnej pracowni prowadził przeróżne eksperymenty chemiczne, może dlatego, iż w ogóle nie spożywał alkoholu, a może pod wpływem nieprawdopodobnej, zawrotnej kariery. Nazywano go nawet czartem z Rudy, co nie zmienia faktu, iż pracowitości, talentów organizacyjnych i uporu Karolowi mogą nawet pozazdrościć anioły.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/zjawiska/diobol/">Dioboł</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
