<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>śląskie słówka - czynności - Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</title>
	<atom:link href="https://www.antryj.pl/tag/slaskie-slowka-czynnosci/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.antryj.pl/tag/slaskie-slowka-czynnosci/</link>
	<description>Język śląski, historia i kultura Górnego Śląska - po śląsku</description>
	<lastBuildDate>Thu, 24 Nov 2022 13:29:48 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.1</generator>

<image>
	<url>https://www.antryj.pl/wp-content/uploads/2022/11/cropped-logo-32x32.png</url>
	<title>śląskie słówka - czynności - Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</title>
	<link>https://www.antryj.pl/tag/slaskie-slowka-czynnosci/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Ynta</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/ynta/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 12:46:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - czynności]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=774</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Yntka to słowo naznaczone niezwykłą subtelnością. Można oczywiście powiedzieć, że oznacza ono w śląskiej gwarze upadek, wywrotkę, fikołka lub skok [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/ynta/">Ynta</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Yntka to słowo naznaczone niezwykłą subtelnością. Można oczywiście powiedzieć, że oznacza ono w śląskiej gwarze upadek, wywrotkę, fikołka lub skok do wody. Będzie to jednak tylko część prawdy, bo właściwie yntki są dwie. Pierwsza oznacza czynność wykonaną poza udziałem woli, niechciany wypadek, przykre zdarzenie. W niektórych rejonach Śląska yntę zarezerwowano dla takiej sytuacji piłkarskiej, w której przewraca się ktoś nie posiadający piłki. Tak mówi się w Rudzie Śląskiej. Generalnie jednak ludzie uważają, by yntki nie szczelić. Jeśli ktoś yntę szczelił, to znaczy że przewrócił się na śliskiej nawierzchni, upadł schodząc z krawężnika, wywrócił się na rowerze w widowiskowy – często także bolesny – sposób.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Szczelanie (lub szczilanie) nie jest więc w gwarze zarezerwowane dla pistoletów czy karabinów (pistouli, gewerów i flintów), można również szczelić yntkę, względnie szczilać afy czyli stroić głupie miny – idiomatycznie: strzelać małpy. Pojęciem podobnym do szczilania yntki jest liźniyńcie (pacz jak liznoł), ma jednak nieco łagodniejszy charakter. Drugi rodzaj ynty jest zrobiony świadomie i stanowi coś w rodzaju sportowego wyczynu. Jeżeli dziecko mówi, że w szkole robiło ynty, oznacza to, iż na lekcji wychowania fizycznego odbyły się ćwiczenia przewrotu w przód lub w tył. W tym rozumieniu yntka jest więc polskim fikołkiem. Na boiskach Świętochłowic yntą będzie parada bramkarza polegająca na widowiskowym przelocie w powietrzu. Słowem tymczasem określa się także przyjęcie piłki głową, i stanowi ono odpowiednik odbioru na główkę (lub „na kepa”). Wciepnięcie na ynta może więc oznaczać dośrodkowanie w celu oddania strzału głową.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Znaczna część obszaru znaczeniowego tego słowa zarezerwowana jest dla skoków do wody. Taka czynność zawsze jest yntą i tak właśnie nazwano w Rybniku (przy ulicy Powstańców Śląskich) krytą pływalnię. A ponieważ nazwa zobowiązuje, w tamtejszej „Entce” &#8211; za sprawą specjalnie zamontowanej deski &#8211; można oddawać do wody widowiskowe ynty. Czasem yntki do wody utożsamiane są z rzuceniem się „na szczupaka” i tłumaczenie takie spotkać można w niektórych słownikach. Praktyka językowa zdaje się nie potwierdzać tej teorii – yntki można robić na bardzo wiele sposobów, wedle upodobania. Słowa tego w celach zawodowych używa Grzegorz Liszka – instruktor nurkowania z Lędzin, który wymyślił kursy pływackie prowadzone w śląskiej gwarze. Nic w tym dziwnego, w końcu każde zejście pod wodę rozpoczyna się od większej lub mniejszej ynty.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Ynta najprawdopodobniej jest germanizmem pochodzącym od kaczki czyli „ente”. Tłumaczyłoby to i wodne skojarzenia, i znamię niezdarności przypisane do tego terminu. Są zresztą rejony Śląska, w których na tego domowego ptaka mówi się „ynta”. Stąd w opracowaniu Grzegorza Kulika pojawia się zdanie „Gizela von Gaschin, jak uciykała, to wzionła ino złoto yntka i jedynoście jajec, kere i tak potraciyła”, które dotyczy legendarnej złotej kaczki z toszeckiego zamku. Na dawnym Śląsku były nie tylko kaczki – yntki, ale i całe entenringi czyli kacze targi. Nazywano tak miejsca, gdzie handlowano drobiem oraz jajami, swoje kacze targi miały między innymi: Bytom, Gliwice oraz Tarnowskie Góry.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/ynta/">Ynta</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Utropa</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/utropa/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 12:41:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - czynności]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=765</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski W dwutomowym (wydanym w 1885 roku) „Słowniku synonimów polskich” Adama Stanisława Krasińskiego znajdziemy pochodzenie słówka „trapić”. Autor odwołując się do [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/utropa/">Utropa</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">W dwutomowym (wydanym w 1885 roku) „Słowniku synonimów polskich” Adama Stanisława Krasińskiego znajdziemy pochodzenie słówka „trapić”. Autor odwołując się do prasłowiańskiego „yTpaiiHTH” wyjaśnia, iż pierwotne znaczenie pochodzi od dziury w ziemi, która mogła służyć jako więzienie. Osoba trzymana w takiej jamie doznawała cierpienia, bólu i poniżenia, co w ostatecznym rozrachunku nazwano utrapieniem. Wielki Słownik Języka Polskiego dowodzi z kolei, że najpierw było – również prasłowiańskie &#8211; „torpit” oznaczające czynność dręczenia, męczenia, zadawania bólu. Trop jest więc bardzo wyraźny, zwłaszcza, że Czesi mówią przecież „trápit” (także w formie zwrotnej), którym to wyrazem nazywają dręczenie, męczenie i martwienie.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Przetłumaczenie śląskiej utropy jako zmartwienia nie zamyka sprawy, bo dokładniejsze wyjaśnienie znajdziemy właśnie w języku czeskim: to jednocześnie i zmartwienie, i udręka, i przygnębienie, które odbywa się w dość długiej skali czasowej. Utropa jest ciągła i męczy (a może nawet zżera) człowieka. Może być nawet wieczna, jak w humoresce Marii Czyż (Śląsk Cieszyński), gdzie jedna z bohaterek żali się: „Toć już skorani boski z tymi bynkartami. Wieczno utropa, na niebyłby to smarkocz snoplaty chałpy wypolił”. Widać wyraźnie, iż jedną z podstawowych przyczyn utropy są dzieci, ale dla żony częściej utrapieniem takim bywa mąż, dla męża zaś utropę stanowi żona. Utropę może jednak także przynieść i brak męża (utropa nie mieć chopa), o czym przekonali nas twórcy śląskiej komedii muzycznej „Gita Story” eksploatując ten wątek w zapowiedziach spektaklu.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Choć utropa brzmi po śląsku nieco archaicznie, żyje w literaturze pełnią życia. Ana Gorczek swój pamiętnik obywatelki Katowic, która wyemigrowała do Niemiec zatytułowała &#8222;Kej niy urok to utropa&#8221; (2012). Tłumaczenie biblijnej Księgi Jonasza autorstwa Marka Szołtyska zawiera następujący fragment: „We utropie moij wołołech na Ponboczka a On mi odpedzioł. Ze blank głymbokoście wzywołech pomoganio, a Tyś wysuchoł moj głos&#8221; (W utrapieniu moim wołałem do Pana, a On mi odpowiedział. Z głębokości Szeolu wzywałem pomocy, a Ty usłyszałeś mój głos.). Na egzystencję w wiecznej utropie skazany jest policyjny bohater śląskich kryminałów Marcina Melona, co dobrze ilustruje cytat: &#8222;Trza zaroz pedzieć, że komisorz Hanusik mioł prawie richtich dobry powod do picio. Pierzińsko utropa: ôziym umrzikow we sztyry tydnie&#8221; (Ôziym trupow na Sztauwajerach). A tak o magicznej mocy jemioły pisze Bronisław Wątroba:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Do dzisioj we zocy miywo jom Europa,<br>Radość mo przikludzić &#8211; wygonić utropa</p>
</blockquote>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Słówko najczęściej usłyszymy w związku „mieć utropa”, może to być utropa z czyjegoś powodu (narzędnik: ś niym – z nim). Da się nazwać kogoś swoją utropą (swoim utrapieniem), można zauważyć kilka pokrewnych form takich jak: „utropiynie” (zmartwienie, zgryzota), utropieniec (osoba będąca przyczyną utrapienia). Lokalnie występuje jeszcze „utropek” nie tylko będący odpowiednikiem utropieńca, ale charakteryzujący się ponadto jakąś fizyczną niedoskonałością. Na Kaszubach także mają utropę, z tą różnicą, że występuje ona w rodzaju męskim – utrop i tłumaczy się ją jako zgryzotę, zmartwienie, cierpienie.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/utropa/">Utropa</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Tref</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/tref/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 12:36:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - czynności]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=756</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Polski „traf” i śląski „tref” mają to samo niemieckie źródło – czasownik „treffen”, którym oznacza się czynność trafiania. Podobieństwo zobowiązuje, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/tref/">Tref</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Polski „traf” i śląski „tref” mają to samo niemieckie źródło – czasownik „treffen”, którym oznacza się czynność trafiania. Podobieństwo zobowiązuje, można więc w gwarze powiedzieć „co za tref”, co odpowiadać będzie zwrotowi „co za przypadek”. Jednak Ślązak konstrukcji takiej będzie używał rzadko – ma bowiem znacznie lepszy „cufal” kojarzący się ze ślepym losem. To także germanizm wywodzący się od niemieckiego &#8222;zufall&#8221; czyli trafu, przypadku, zbiegu okoliczności. „Bez cufal” można znaleźć na ulicy jakąś wartościową monetę, względnie – otrzymać dobrą ocenę w szkole. Sytuację taką będziemy mogli opisać słowami, iż „komuś się cufło” (poszczęściło, udało się).</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Polszczyzna posiada jeszcze jedno zawirowanie związane z omawianym wyrazem. „Trefny” po polsku jest nie germanizmem, lecz wyrazem pochodzącym z języka hebrajskiego. Wykładnia Prawa Mojżeszowego dzieli jedzenie na takie, które można spożywać (kaszer czyli koszerne) oraz zakazane (teref czyli trefne) – wytłumaczenie takie znajdziemy w „Słowniku języka polskiego” wydanym przez PWN. Dziwnym zrządzeniem językowego losu bardzo podobne brzmieniowo słowa posiadają odmienne etymologie. „Traf” z „trefem” oddalają się jednak od siebie gdy przybiorą formę czasownikową. Polskie trefienie (przestarzałe, bo już w 1960 roku słownik Doroszewskiego uznaje je za nie będące w użyciu) oznacza bowiem wykwintne układanie fryzury, śląskiego używa się na określenie spotkania. Najczęściej chodzi o spotkanie zupełnie przypadkowe, nie umawiane wcześniej i związane z wykonywaniem określonej czynności. Widać to w zdaniach o konstrukcji accusativus cum infinitivo (ACI) typu „trefiołech go iść na cug” (spotkałem go kiedy udawał się, by pojechać pociągiem) – bardzo widowiskowych oraz charakterystycznych dla śląskiej godki. I w tym przypadku mamy przed sobą germanizm: w końcu „treffen” to po niemiecku także spotykanie się. Swoje &#8222;trefit&#8221; mają także Czesi. U nich &#8211; podobnie jak w śląskiej mowie słowo to jako czasownik oznacza zarówno spotkanie, jak i trafianie.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Śląski „tref” może też być rzeczownikowym spotkaniem: tym razem już zaplanowanym i przeprowadzonym z całą organizacyjną konsekwencją. Sytuacja taka miała onegdaj miejsce w Radzionkowie, gdy tamtejsze Muzeum Chleba zorganizowało „Blank bliskie trefy ze śląskom godkom” przy kabaretowym udziale niezrównanego Mariana Makuli. Trzymając się podobnej poetyki twórca memów mógł więc przedstawić film „Bliskie spotkania trzeciego stopnia” Stevena Spielberga jako „Blank bliskie trefy”.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Można w śląskiej gwarze znaleźć sytuacje, gdy owo spotkanie ma znacznie szerszy zakres znaczeniowy i przestaje dotyczyć jedynie ludzi. Trefić można grzyby w lesie (także bez cufal) albo jakiś atrakcyjny towar w sklepie (a kaj żeście to pani trefiyli taki klajt?). „Trefiynie” będzie wówczas równało się raczej znalezieniu, odnalezieniu, wyszukaniu jakiegoś przedmiotu, może nawet upolowaniu. Taki właśnie sens upolowania oferty ma treść ulotki jednego z banków, który następującymi słowami starał się pozyskać górnośląską klientelę:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Ekstra dlo Wos przetumaczyli my nasza ulotka na ślonsko mowa. To je piyrszo tako oferta narychtowano bez nasz bank, a w niykerych, ekstra wybranych oddziałach, bydzie szło jom trefić już bez tyn tydziyń!</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Anons głosi, iż specjalnie dla klientów ulotkę przetłumaczono na śląską mowę, to pierwsza tego typu oferta przygotowana przez bank. W niektórych specjalnie wybranych oddziałach będzie możliwość skorzystania z niej już w tym tygodniu.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Niezależnie od tego gwarowego „trefić” można również używać w znaczeniu „trafić”. Ktoś może więc trefić do czyjegoś domu, mimo iż droga jest bardzo skomplikowana i trudna. Równie dobrze można stwierdzić, że Indianer (Indianin) poradzi (potrafi) trefić ze łuku względnie – iż kogoś zaraz „trefi jasny pieron” (trafi szlag). Aby uspokoić śląskich purystów językowych dodać należy, iż wymowa czasownika wywodzącego się od „trefu” może być w różnych rejonach Śląska różna. Jedni mówią „trefioł”, inni „trefiył”, zdarza się nawet „trefieł” &#8211; tak to już jest kiedy różnorodnością użycia mowy rządzi ślepy tref. Ewentualnie – cufal.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/tref/">Tref</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Szychta</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/szychta/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 12:31:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - czynności]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=750</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Na czytelniczym rynku miasta mało stołecznego Warszawy w roku 1898 głośnym echem odbiło się premierowe wydanie powieści „Panienka z okienka”. [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/szychta/">Szychta</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Na czytelniczym rynku miasta mało stołecznego Warszawy w roku 1898 głośnym echem odbiło się premierowe wydanie powieści „Panienka z okienka”. Ukrywająca się pod pseudonimem Deotymy autorka dała dziełu podtytuł mówiący, iż mamy przed sobą starodawny romansik. Jednak dopiero dzisiaj „Panienka” jest prawdziwym okazem starodawności, bo język – częściowo stylizowany, częściowo zapewne zaś nie, robi bardzo duże wrażenie. Współczesny wydawca zmuszony został opatrzyć powieść niemal dwoma tysiącami przypisów, by człowiek XXI wieku mógł cokolwiek zrozumieć. Wśród przypisów tych odnajdziemy wytłumaczenie sytuacji, w której bohaterka wnosi do salonu drobną przekąskę: na tacy znajduje się między innymi kawałki piernika ułożone w szychtę. Edytor wyjaśnia, iż szychta pochodzi od niemieckiego słowa „schicht” oznaczającego warstwę.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Dawna polszczyzna znała także pojęcie szychtowania oznaczające wygładzanie, stąd zresztą pochodził szychterz czyli dawny ślusarz (a może i poler) wygładzający to i owo. W języku polskim o szychtowaniu zapomniano już dawno temu, śląskie gwary zaś wciąż używają go w najlepsze. Owszem – niemieckie „schicht” (rodzaj żeński) to warstwa, ale także zmiana powstała w wyniku organizacji pracy. Takie też są dwa podstawowe znaczenia śląskiej szychty. To &#8211; po pierwsze &#8211; dniówka liczona od początku do końca konkretnej zmiany wyrażana zwrotem „ida na szychta” czyli „udaję się do pracy na swoją zmianę”. Znaczenie drugie obejmuje wszystkich pracowników (zbiorowość) zatrudnionych na tej samej zmianie. Można więc powiedzieć, iż „cołko szychta się śmioła” co oznaczać będzie powszechny wybuch wesołości wśród wszystkich robotników danej zmiany. Wyraz ten najczęściej utożsamia się z górnictwem, jednak równie dobrze można powiedzieć, iż hutnik, budowlaniec czy kolejarz również posiada swoją szychtę. Możemy użyć szychty w kontekście żartobliwym: sąsiedzka pomoc przy pracy w ogrodzie też może zostać szychtą, jeśli trwała długo i była wyczerpująca. Dla nie lubiącego szkoły dziecka dzień spędzony w klasie nazwiemy szychtą, bo zapewne ów młody człowiek naharował się tam jak wół.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Skojarzenie pracy zmianowej z kopalnią jest naturalne, bo już w XV wieku śląscy kopacze pracowali właśnie w systemie szychtowym. „Ordunek Gorny” &#8211; pierwsza na tym terenie ustawa górnicza (rok publikacji &#8211; 1528) w jedenastym artykule mówi, że „robotnik ma 12 godzin na szychtę robić, a jeden drugiego lozować, a nie wyjeżdżać aż zadzwonią”. Owo dzwonienie oznaczało dźwiękowy sygnał zakończenia jednej szychty i rozpoczęcia drugiej. Od niepamiętnych czasów stawiano więc dzwony szychtowe (jeden z nich obejrzeć można w śródmieściu Tarnowskich Gór) – drewniane lub murowane konstrukcje w kształcie niewielkiej wieży zwieńczone dzwonem obwieszczającym kolejne zmiany. W XX wieku funkcję dzwonów przejęły fabryczne i kopalniane syreny.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Górnicy pokochali słówko „szychta” dodając mu co najmniej dwa dodatkowe znaczenia. Jest więc szychta piwna – uroczyste spotkanie przy suto zastawionym stole w celu świętowania wspólnie z kolegami, jest także szychta wieczna oznaczająca śmierć górnika. Z właściwym sobie dystansem do spraw ostatecznych mieszkańcy Śląska żartują więc czasem, że po śmierci pracownik kopalni ma trzy dni wolnego, a potem wraca znów pod ziemię. Udanie się na wieczną szychtę oznacza nie tylko sam fakt zgonu, ale i w poetycki sposób ilustruje niedolę górnika: szychty ma on nie tylko za życia, ale nawet po śmierci.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Nie trzeba być jednak górnikiem, by doświadczyć radości i smutków szychty. Zabrzańska Kopalnia Guido oferuje turystom specjalną usługę &#8211; ekstremalną wyprawę na głębokość 355 metrów. Amatorzy mocnych wrażeń przed zjazdem otrzymują kompletny górniczy strój (z obowiązkową flanelową koszulą i gumowcami, kask i lampę), na dole zaś mogą od sztygara dostać różne polecenia. A to trzeba przenieść jakąś ciężką rurę, a to naprawić przenośnik taśmowy, a to przyciąć drewnianą belkę do odpowiednich wymiarów. Smak pracy przy niewielkim udziale światła, w zapyleniu i ciasnocie podziemnych korytarzy na pewno zrobi wrażenie. Zwłaszcza, że po szychcie koniecznie trzeba się umyć w kopalnianej łaźni. To jedyna szychta, na której nie zarobimy – wręcz odwrotnie: trzeba za nią zapłacić.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/szychta/">Szychta</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Spaczeć</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/spaczec/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 12:16:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - czynności]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=726</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski &#8222;Spaczeć&#8221; jest czasownikiem wyjątkowo podstępnym. Logicznie rzecz ujmując, moglibyśmy się spodziewać, iż ma związek z widzeniem, oglądaniem czy patrzeniem, zwłaszcza, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/spaczec/">Spaczeć</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">&#8222;Spaczeć&#8221; jest czasownikiem wyjątkowo podstępnym. Logicznie rzecz ujmując, moglibyśmy się spodziewać, iż ma związek z widzeniem, oglądaniem czy patrzeniem, zwłaszcza, że samo &#8222;paczenie&#8221; w gwarze śląskiej nie tylko jest obecne, ale także znaczy dokładnie to samo co po polsku. Obcięta głoska &#8222;t&#8221; nie występuje zresztą w mowie potocznej, czego wyrazem jest znane z internetu &#8222;co ja pacze&#8221;. Śląskie paczenie występuje w ciekawych zwrotach idiomatycznych. Mamy więc &#8222;pacz się stracić&#8221;, co w największym skrócie może zostać przetłumaczone jako &#8222;zejdź mi z oczu&#8221;. Czynność paczenia się stracić zalecamy osobie, która nas denerwuje, albo przeszkadza nam w jakiejś czynności. Zwrot może wystąpić także w formie skróconej i bardziej dostadnej &#8211; &#8222;strać sie&#8221;.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Innym patrzącym zwrotem właściwym gwarze śląskiej jest &#8222;pacz tam jako&#8221;. Samo wyjaśnienie, iż chodzi o zwrot pożegnalny skierowany do bliskiej lub zaprzyjaźnionej osoby to zbyt mało: sprawa jest o wiele bardziej subtelna. Z jednej bowiem strony to nacechowany troską odpowiednik polskiego &#8222;uważaj na siebie&#8221;, z drugiej &#8211; gdzieś pod spodem &#8211; tkwi przestroga: nie skompromituj siebie samego (i nas wszystkich przy okazji). Właśnie dlatego powiedzieć można, iż w taki sposób nie mówi się &#8222;do widzenia&#8221; komuś, kogo znamy słabo, kto jest w naszym życiu osobą przypadkową. Dodatkowo zwrot ten może nieść bardzo proste przesłanie typu &#8222;trzymaj się&#8221;.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Pochodzenie słowa &#8222;patrzeć&#8221; słownik Brücknera wywodzi od starosłowiańskich &#8222;patr&#8221; czyli oczu. Pamiętać musimy jednak, iż pochodzące z końca lat dwudziestych XX wieku dzieło Brücknera w wielu miejscach (za sprawą bardziej współczesnych badań etymologicznych) stało się nieaktualne. Być może jakąś wskazówką może być fakt używania tego wyrazu przez Czechów w innym znaczeniu: u nich &#8222;patří mně&#8221; oznacza, że to coś należy właśnie do mnie. Podobne połączenie brzmienia i znaczenia prezentuje język chorwacki. Kategoryczne śląskie &#8222;pacz&#8221; pełni często identyczną funkcję jak jego polski odpowiednik. Słyszymy to w ludowych przysłowiach typu: &#8222;nie patrz jak ciele w malowane wrota&#8221;, &#8222;patrz każdy siebie&#8221; czy też &#8222;czyń co chcesz, a patrz końca&#8221;. Na marginesie: sroka patrząca w kość z polskiego przysłowia w dawnej, odnotowanej przez Józefa Lopmę (połowa XIX wieku) wersji staje się wroną.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">W odniesieniu do słowa &#8222;spaczeć&#8221; całą powyższą wiedzę możemy jednak wyrzucić do kosza. &#8222;Spaczeć&#8221; oznacza czynność poszukiwania jakiegoś przedmiotu. Spaczeć można sobie szczewiki (buty), biksa (puszkę) albo heft (zeszyt), ale słowa tego użyjemy jedynie wówczas, gdy przedmiot ten będzie miał dla nas szczególne znaczenie lub cechy wyróżniające go spośród innych tego rodzaju obiektów. W sytuacji normalnej bowiem będziemy najzwyczajniej w świecie kupować, szukać (lub hledać &#8211; bohemizm z południowych rejonów Śląska &#8211; na obszarach z silnymi językowymi wpływami czeskimi lepiej wyrazu &#8222;szukać&#8221; nie używajmy), nojdować (znajdywać). Spaczeć mówi się wtedy, gdy zdobycie czegoś jest trudne, wymaga staranności czy poświęcenia. Jeżeli ktoś deklaruje, iż musi sobie spaczeć lyjtkolba, to lutownica ta musi być jakaś wyjątkowa, względnie &#8211; jej zakup jest trudny. Można powiedzieć, iż &#8222;spaczenie&#8221; to &#8222;zorganizowanie sobie czegoś&#8221;. To także delikatnie zaznaczony element dumy z tego, co sobie spaczeliśmy &#8211; na przykład w zwrocie &#8222;kaj żeś sie to takie galoty spaczoł?&#8221;.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/spaczec/">Spaczeć</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Seblykać</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/seblykac/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 12:14:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - czynności]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=723</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Jako hasło w słowniku bardziej odpowiednie byłoby może rzeczownikowe pojęcie „łobleczynia” czyli ubioru, ponieważ jednak „seblykanie” (rozbieranie) i „łoblykanie” (ubieranie) [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/seblykac/">Seblykać</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Jako hasło w słowniku bardziej odpowiednie byłoby może rzeczownikowe pojęcie „łobleczynia” czyli ubioru, ponieważ jednak „seblykanie” (rozbieranie) i „łoblykanie” (ubieranie) statystycznie występują w językowym życiu Górnego Śląska znacznie częściej, zajmiemy się formą czasownikową. W dodatku pochodzący z literackiej polszczyzny bezokolicznik „przyoblekać” stanowi niezły początek wyjaśnień związanych z etymologią seblykania. Polskie przyoblekanie kojarzy się poetycko i nieco staromodnie, choć „Słownik ilustrowany języka polskiego” Arcta podaje znaczenie słowa jako: „kłaść co na kogo dla okrycia go, przyodziewać kogo w co, przybierać, przywdziewać co na siebie”. Mamy więc proste odniesienie i do śląskiego seblykania (zdejmowania ubrania z siebie, rozbierania się), jak i łoblykania (ubierania się).</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Przyobleczenie – czy też obleczenie na gruncie polszczyzny stało się archaizmem (spotkać je można jako części składowe przeróżnych metafor w każdym przekładzie Biblii), utrzymało się za to w wielu postaciach gwarowych – nie tylko gwar Górnego Śląska. Tak więc Halina Karaś przytacza konstrukcję z gwary kieleckiej brzmiącą „łoblókł se koszule”, mowa poznańska zna słówka „seblec” i „oblec” (rozebrać i ubrać), po kaszubsku możemy powiedzieć, że chcemy coś „zeblec” czyli zdjąć z siebie, gwara borowiacka zna pojęcie „oblec” (ubrać się). Według „Słownika etymologicznego języka polskiego&#8221; Wiesława Borysia oblekanie pochodzi od prasłowiańskiego &#8222;ob-velkti&#8221; oznaczajacego czynność powlekania czymś, naciągania na coś lub ubierania czegoś. Znacznie starszy słownik Brucknera powołuje się na prasłowo „leszti”.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Łoblykanie i seblykanie dotyczy przede wszystkim odzieży. Na czynność ubierania i zdejmowania obuwia są bowiem inne określenia: to „łobuć” (nałożyć) oraz „sebuć” (zdjąć). Nie będzie jednak błędem użycie zwrotu „łoblyc (seblyc) szczewiki” &#8211; w tej kwestii podana forma nie razi. Seblykać się można do naga (do saga), można coś łoblyc na opy (na odwrotną, lewą stronę), można łoblyc się na bezdziyń (założyć strój codzienny) albo na świynto (ubrać świąteczny ubiór), względnie – łoblyc do roboty. I ubieranie, i rozbieranie to stały fragment gry w repertuarze każdej śląskiej gospodyni. Komenderowanie związane z koniecznością ubrania czegoś (łoblycz ancug) czy też nakazujące zdjęcie pobrudzonej garderoby (seblycz te łachy) mają bez wątpienia potężny wydźwięk emocjonalny.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Mowa cieszyńska posiada przepiękny idiom „seblyc ksiyndza”. Konstrukcja taka odnosi się do osoby, która zbyt późno wybrała się (lub wybiera) na mszę do kościoła. Zanim spóźnialski dojdzie do świątyni, nabożeństwo najprawdopodobniej skończy się, zamiast zaliczenia mszy będzie mógł więc jedynie pomóc księdzu zdjąć ornat czyli – innymi słowy &#8211; kapłana rozebrać. Powiedzonko takie spotkać można także w różnych rejonach Górnego Śląska. Zaznaczmy przy okazji, że o ile bezokolicznikowe „seblyc księdza” poprawne będzie na całym Śląsku, o tyle forma zwrotna może sprawić pewne problemy. Niektóre (zwłaszcza wiejskie) gwary śląskie posiłkują się mazurzeniem: w Radzionkowie powiemy więc rozkazująco „seblyc sie”, w Katowicach powinniśmy raczej zadysponować „seblycz sie”</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Wszystkim, którzy bezpodstawnie uważają seblykanie i łoblykanie za czynności prozaiczne, dedykujemy fragment traktatu filozoficznego autorstwa profesora Zbigniewa Kadłubka „Ślonsk sie traci. Wprowadzenie do silezjologii apokaliptycznej”:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Z takom utratom je choby ze seblykaniym. Przichodzi czas, że wjyncyj seblyc sie niy do, bo człowjek je nagi. Wtedy zaczyno myśleć i rozważyć blank poważnie, czym je mantel i galoty, czamu czeba sie oblykać, jak je zima.</p>
</blockquote>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/seblykac/">Seblykać</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Rzykanie</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/rzykanie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 12:12:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - czynności]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=720</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Jeśli wierzyć „Słownikowi etymologicznemu” Aleksandra Brücknera śląskie rzykanie ma swoje korzenie w okolicach czasownika „rzec”. Rzec można, iż czasownik ten [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/rzykanie/">Rzykanie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Jeśli wierzyć „Słownikowi etymologicznemu” Aleksandra Brücknera śląskie rzykanie ma swoje korzenie w okolicach czasownika „rzec”. Rzec można, iż czasownik ten trąci dziś nieco myszką, jego echa słychać zaś w słówkach „porzekadło”, „orzekać”, „narzekać” czy „przyrzeczenie”. Sto lat temu nie wahano się jednak przed zatytułowaniem książki Nietschego (Also sprach Zarathustra) &#8211; „Tako rzecze Zaratustra”, choć być może chodziło o zachowanie podniosłego stylu niemieckiego autora. Znacznie częściej spotkamy owo słówko w czasie przeszłym, bo „rzekł” stanowi całkiem przyzwoity synonim dla „powiedział”, co skrzętnie wykorzystują literaci. Podsumowując całą sprawę – chodzi o mówienie.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Historię słowa wywodzi się od prasłowiańskiego „rekti” oznaczającego właśnie mówienie, a zgodnie z niektórymi źródłami – może nawet od praindoeuropejskiego rdzenia „rek” tłumaczonego jako mowa lub krzyk. Z prasłowiańskiego „rekti” poprzedzonego przedrostkiem „pro” powstał więc „prorok” &#8211; ten, który prze – powiada. Z kolei połączenie „vy” oraz „rekti” zaowocowało dzisiejszym „wyrokiem” &#8211; sentencją wypowiedzianą (wyrzeczoną) przez sąd. W polszczyźnie odnajdziemy znacznie więcej tropów związanych z prasłowiańskim „rekti” &#8211; od niego pochodzi również wyraz „rzecz”, który w dzisiejszym rozumieniu pojawił się dopiero w XIV wieku – wcześniej oznaczał coś, co wypowiedziano.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Na Śląsku rzykanie nie jest ani rzekaniem, ani mówieniem – oznacza czynność odmawiania modlitwy i tylko dla tej czynności jest zarezerwowane. Brückner zawęża zresztą nieco śląskie słówko (przy okazji przytaczając je w nieco spolszczonej formie „rzekania”) do pacierza. Owszem można rzykać pacierz (zestaw modlitw codziennych z Modlitwą Pańską na czele), ale określenie takie dotyczy również niezwykle popularnej na Górnym Śląsku modlitwy różańcowej oraz wszelkiego innego rodzaju modłów. Intuicyjnie można nawet stwierdzić, że zakres znaczeniowy rzykania może być jeszcze szerszy, bo zdanie „Truda poszła rzykać” oznacza po prostu wizytę Gertrudy w kościele. Zmiana polskiego rzekania na rzykanie jest dość oczywista: śląska gwara nader często pochylone „e” przekształca w „y”.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Okazji do rzykania na dawnym Śląsku było bez liku: stosowano bowiem zasadę odmówienia obowiązkowej modlitwy przed każdym posiłkiem opisaną w książce Marka Szołtyska słowami:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Trza pamiyntać przikozanie<br>Że przed jodłym je rzykanie.</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">W życiorysy Górnoślązaków wpisały się też liczne najazdy i wojny oraz wyjątkowo trudna i niebezpieczna praca w kopalniach. Wszystko to sprzyjało modlitwom: przede wszystkim do świętej Barbary – patronki górników i opiekunki mogącej zapewnić dobrą śmierć. Dobrą to znaczy lekką, bezbolesną, pozbawioną gwałtowności, w otoczeniu najbliższej rodziny. Pięknym przykładem takiego podejścia jest założone w Tarnowskich Górach (przy kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła) Bractwo Świętej Barbary, które w roku 1747 wydało specjalny modlitewnik. Książek do rzykania zresztą nigdy na Górnym Śląsku nie brakowało. Masowo wydawano również kalendarze z religijnym treściami, gdzie także można było znaleźć modlitwy.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Z modleniem się po śląsku związany jest jeszcze jeden ciekawy element obyczajowy – to rzykaczka czyli kobieta wynajmowana w celu prowadzenie modlitw przy osobie zmarłej. Zwyczaj kierowania modlitwami przy trumnie znany jest w wielu stronach świata – między innymi na pobliskich Morawach. W 2002 roku dziennikarka katowickiej „Gazety Wyborczej” przeprowadziła wywiad z panią Angelą Bluszcz – jedną z ostatnich śląskich rzykaczek. Pochodząca z Radoszów (dzielnica Rydułtów) kobieta rzykaczką została przez przypadek. Po samobójczej śmierci jednego z krewniaków jej męża nikt nie chciał poprowadzić modlitwy przy zmarłym. Angela podjęła się zadania i z powodzeniem wypełniała funkcję rzykaczki przez ponad 40 lat. Onegdaj rzykaczki miały jeszcze jedno dodatkowe zadane: ubierały zmarłego w odświętny strój przed pochówkiem.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/rzykanie/">Rzykanie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Przoć</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/przoc/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 12:04:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - czynności]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - ludzie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=708</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Ostatnimi laty karierę zrobiła opinia, iż śląskie „przanie” (lub „przonie”) oznacza kochanie, ale sprawa aż tak prosta nie jest. Owszem [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/przoc/">Przoć</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Ostatnimi laty karierę zrobiła opinia, iż śląskie „przanie” (lub „przonie”) oznacza kochanie, ale sprawa aż tak prosta nie jest. Owszem – jeśli ktoś kogoś kocha, powie w gwarze „przaja ci”, ale wyrażona w ten sposób miłość będzie dość niejednoznaczna. „Przanie” bowiem to także facebookowy lajk, pozytywne nastawienie do kogoś, popieranie jakiejś osoby w jej przedsięwzięciach lub zwyczajne lubienie. Jak uczą rozliczne hasła z ulotek, gazet czy internetu: pszać można (idzie) śląskiej godce, śląskiej autonomii a nawet nieznajomemu kierowcy, który przestrzega drogowych przepisów. Zanim więc uznamy, że mieszkanka Śląska deklarująca „pszonie” nas kocha, lepiej poprzeć to jakimiś bardziej konkretnymi dowodami.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Nieco światła na znaczenie słówka rzuca jego prasłowiański rodowód w postaci „pr&#8217;j-a-ti”, co oznaczało sprzyjanie lub lubienie i z czego współczesna polszczyzna wzięła sobie „sprzyjanie”. Tuż obok ulokowało się również prasłowiańskie „pr&#8217;jazn&#8217;” oznaczające przyjaźń. Mamy więc bułgarskie, serbskie, słowackie oraz ukraińskie „priatelstwo”, mamy czeskie „přátelství”. Wydany staraniem Michała Arcta (około 1920 roku) „Słownik staropolski” podaje bardzo szeroki zakres znaczeniowy przyjaciela uznając za jego synonim słowo &#8222;przyjmiciel&#8221;. Autorzy głoszą, iż to także osoba przyjmowana w gościnę, przyjmująca w ową gościnę, ale również opiekun lub protektor.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Inny staropolski słownik, sygnowany przez Polską Akademię Nauk przyjacielem nazywa tego „kto sprzyja komuś, kto jest przyjaźnie, przychylnie usposobiony”. Staropolski „przyjaciel” był więc nieco protekcjonalny i równi sobie szlachcice nie mogli zwracać się do siebie w ten sposób: słówko zarezerwowano dla ludzi niższego stanu, których dobrze urodzony mógł (jak protektor) wspierać, ale do równoprawnej przyjaźni długa była droga. Dopiero z biegiem stuleci przyjacielski stosunek przestał opierać się na wsparciu i stał się uczuciem całkowicie demokratycznym.</p>



<p class="wp-block-paragraph">W sprawie śląskiego „przania” mamy więc typowy mickiewiczowski dylemat wyśpiewany onegdaj przez Marka Grechutę: Czy to jest przyjaźń? Czy to jest kochanie? Czasem chodzi o nasyconą szacunkiem przyjaźń, co słyszymy w gawędzie Stacha Kropiciela z 1928 roku:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Chociech tam był jeno zwykłym górnikiem, alech zawsze mioł coś za sobą, boch nie dzielił nigdy zarobku ani gieltaku ze żydem za gorzoła, i takech też dzieci moje wychowoł, żodne mi ani stopą, jak rok długi do szynku nie wstąpi. A dziołchych w porządku powydowoł, i przają mi zięciowie i synowe.</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Może również chodzić o miłość, co z kolei stwiedzimy u Stanisława Ligonia: „Ale my nie bydziemy się wadzić, bydziemy blank cicho siedzieć, bo my z tej sorty małżonków, co se jeszce przajemy.”</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Być może miłosną istotę sprawy wyjaśnił profesor Jan Miodek w jednym z wywiadów, gdy stwierdził, iż śląskie „przonie” kładzie akcent na sprzyjanie kochanej osobie, na bycie po tej samej stronie barykady w czasie życiowych zawirowań. Może trochę w stylu piosenki Tammy Wynette &#8211; „Stand by your man”, może zgodnie z tekstem rzymskiej przysięgi małżeńskiej: &#8222;Ubi tu, Caius, ibi ego, Caia&#8221; &#8211; Gdzie ty, Gajuszu, tam i ja, Gaja. Tak zwany plebiscyt masowy dowiódł, iż „przonie” jest najpiękniejszym śląskim słowem, choć jego kariera czasem prowadzi na manowce: na przykład w stronę wadliwej konstrukcji „przoć kogoś”. To nie jest kalka z „kochania”, lecz zwrot wynikający z etymologii. Tak jak sprzyja się komuś, tak i przo się jakiejś osobie – nie w bierniku, a w dopełniaczu. Śląskie wyznanie brzmi więc „jo ci przaja” &#8211; zupełnie jak „I love you”. Choć może chodzi o przyjaźń, któż to wie?</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/przoc/">Przoć</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Larmo</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/larmo/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 11:32:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - czynności]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=675</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Larmo jest kolejnym słówkiem na ogół kojarzonym z germańskim rodowodem. Można je bowiem w prosty sposób skojarzyć z niemieckim „lärm” [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/larmo/">Larmo</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Larmo jest kolejnym słówkiem na ogół kojarzonym z germańskim rodowodem. Można je bowiem w prosty sposób skojarzyć z niemieckim „lärm” (hałas) i co najwyżej dodać, iż mamy niecodzienną sytuację, bo z rzeczownika rodzaju męskiego Ślązacy zrobili sobie rodzaj nijaki. Sprawa prosta jednak nie jest, bo larmo wielokrotnie odnajdziemy również w języku polskim. Wacław Potocki w „Wojnie chocimskiej” (pierwsze wydanie z 1670 roku) pisze: „Larmo zatem otrąbią i gotowość każą”, tego samego słówka sto lat wcześniej używa Jan Kochanowski.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Polscy literaci mieli jednak na myśli nieco inne znaczenie larma: dla nich było ono sygnałem bojowym, akustycznym znakiem wzywającym do walki, względnie – do ratowania się ucieczką. Sprawę wyjaśnia „Encyklopedia staropolska” Zygmunta Glogera, gdzie „larmo” (lub „larma”) to w dawnej polszczyźnie „bicie w dzwony lub kotły na trwogę, hasło do boju”. Etymologię Gloger wywodzi od łacińskiego „ad arme” czyli „do broni”. Ten trop wyjaśnia wszystko: i francuskie „alarme” z którego język polski zapożyczył sobie „alarm”, i włoskie „allarme”, i niemiecki „lärm”. Larmo w wersji śląskiej tożsame jest znaczeniowo z niemieckim: to hałas, rwetes, tumult, coś co brzmi źle, dysharmonijnie. Trochę jak angielski „jazz”, co zresztą muzycy świetnie czują: jedni nazwali tak swój soulowo – funkowy zespół, inni – festiwale (Larmo w Lesie, Larmo Fest) jeszcze inni zapowiadając swoje koncerty uczciwie ostrzegają: będzie larmo!</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Śląskie gwary eksploatują larmo w stopniu najwyższym i to od niepamiętnych czasów. W „Berach i bojkach śląskich” opracowanych przez Stanisława Ligonia odnajdujemy dowcip z wykorzystaniem pijackiego hałasu:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Przed lombardem, kiejś nieskoro w nocy, dobijo się jakiś naprany karlus… wali we dźwierze aże się cołko chałupa trzęsie. Narozki łotwiero się łokno i właściciel domu, czyli gospodarz, wychylo łeb i pado: &#8211; Cóż wy, pieroński chacharze, sam takie robicie larmo? Cegóż chcecie? &#8211; Cego? &#8211; pado łożarty &#8211; jo sam chcą iść spać! &#8211; Jak to spać, przeca wy sam nie mieszkocie! &#8211; pado gospodorz. &#8211; No, ja pieronie, jo wiem, że sam nie mieszkom… ale sam som moje pierzyny.</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Żart przedstawia postać larmiyrza czyli osoby czyniącej larmo oraz czynność larmowania, co oznacza wytwarzanie hałasu. Słówko obecne jest także w twórczości całkowicie współczesnej, bo powstała w Katowicach pod znakiem hip-hopu grupa „Pokahontaz” prezentuje tekst zawierający manifest:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">No i larmo<br>Gram za darmo<br>Będę się żywił psią karmą</p>
</blockquote>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Larma nie powinniśmy mylić ani z łostudą, ani z hają. Co prawda przy okazji łostudy (kłótni) czy hai (awantury) często powstaje larmo, jednak to nie to samo. Larmem bowiem może być każdy hałas, także ten pozbawiony złych emocji czy złych intencji. Tak słówko potraktowane jest w śląskiej wersji „Despacito” wykonywanej przez zespół „Frele”:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Już nie róbta larma dzisioj z tom muzykom<br>Bo w gipsdeka klupie z dołu opa krykom</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Słowa piosenki proponują ściszenie muzyki, bo mieszkający piętro niżej dziadek wyraża swoje niezadowolenie stukając laską w sufit.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/larmo/">Larmo</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Klachy</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/klachy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 11:26:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - czynności]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=666</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Klachy to nie tyle jeszcze jedno słówko w słowniku, co instytucja. Instytucja lub nawet filar śląskiej kultury, bo czymże byłoby [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/klachy/">Klachy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Klachy to nie tyle jeszcze jedno słówko w słowniku, co instytucja. Instytucja lub nawet filar śląskiej kultury, bo czymże byłoby życie bez klachów. Zgodnie ze stereotypem klachy dotyczą szczególnie żeńskiej części populacji i przez część tę są pieczołowicie pielęgnowane. Samo wyjaśnienie, że chodzi o plotki niewiele tutaj pomoże – sprawa bowiem jest nad wyraz kontekstowa i rodzi wiele przepięknych związków frazeologicznych.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Mamy więc „chodzenie na klachy” czyli czynność polegającą na przemieszczeniu się do koleżanki, by sobie pogadać. W swojej autobiografii Kazimierz Kutz (Będzie skandal. Autoportret Kazimierza Kutza, 2019) wspomina takie wyprawy w wykonaniu swojej matki. Reżyser informuje nas, iż konwentykle odbywały się regularnie w każdą sobotę i przedstawia zasadniczy temat owych klachów: jak swoich chłopów trzymać za mordy. Mordy chłopów wymagały trzymania, ponieważ – to znów opinia Kutza – moczone były w alkoholu stanowczo zbyt często. O ile więc kobiety miały swoje sezonowe spotkania w postaci wyszkubków (darcia pierza) lub combrów, o tyle regularnie omawiały sprawy ważne i mniej ważne na klachach. Słówko oznaczało więc nie tylko plotkowanie jako czynność, ale także jako swoistą instytucję.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Pochodzenia wyrazu szukać można w co najmniej dwóch źródłach. Po pierwsze – będzie to odwołanie do słowiańskiej klechdy czyli baśni lub powiastki ludowej. Specjaliści z Poradni Językowej Uniwersytetu Śląskiego uważają, że u źródeł klechdy leży ogólnosłowiańskie słówko „kl?k?tati” oznaczające pokrzykiwanie, które w późniejszej polszczyźnie przybrało również formę oznaczającą plotkowanie. Od zwykłej baśni klechda różni się ponoć tym, że mocniej osadzona jest w jakichś określonych realiach regionalnych, ale przyznać musimy, że na gruncie języka polskiego wyraz „klechda” oszałamiającej kariery nie zrobił. Mamy i drugi trop: niemieckie „klatschen” oznaczające (w formie rzeczownikowej) zarówno plotkarstwo, jak i bajczarstwo. Choć logika radzi przyjąć raczej słowiańską etymologię (klachy funkcjonują wszak również w okolicach Cieszyna, gdzie językowe wpływy germańskie były znacznie słabsze), odnotować musimy również trop prowadzący do Niemiec.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">„Klachy” to także rzeczownik oznaczający bezpośrednio plotkę. Znaczenie takie odnajdziemy na kartach gawęd Stacha Kropiciela (wspólny pseudonim autorów felietonów ukazujących się w „Gościu Niedzielnym” między 1924 a 1973 rokiem): Co, to ty na naszego faroża chcesz klachy robić? Nie wstydzisz się to: Ty miljonie, ty klachulo, ty gaduło, ty… ty… nie mosz ty nic inszego do roboty, jak klachy robić? „Robić klachy” to w tym przypadku rozpowszechniać nieprawdziwe pogłoski. Przy okazji mamy jeszcze „klachulę” czyli kobietę będącą plotkarą, osobą szerzącą plotki. Klachula to również bardzo popularne pojęcie – wykorzystały je w swojej nazwie panie z istniejącego od 1982 roku zespołu muzycznego „Piekarskie Klachule”. Kojarzona z repertuarem folklorystycznym grupa nie stroni jednak od innych gatunków muzyki, podobnie zresztą, jak nie wypiera się zamiłowania do klachów.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Skrzętni pracownicy Archiwum Państwowego w Opolu odkryli jeszcze jeden, obraźliwy odcień klachuli. W zbiorze będących pod ich pieczą dawnych protokołów sądowych odnaleźli bowiem zeznanie niejakiej Anastasji Skrzypek, do której niejaki Johann Wohlan miał zwrócić się słowami: Ty pieroński lącie, coż to robisz te klachy – ty strzępie – pamiętasz jakeś się sztaubami wyciskała? Rozprawa odbyła się 15 stycznia 1891 roku i – niestety – nie wiemy, jak spór między Anastazją i Johannem się zakończył. Takie tam – stare klachy.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/klachy/">Klachy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
