<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>śląskie słówka - narzędzia</title>
	<atom:link href="https://www.antryj.pl/tag/slaskie-slowka-narzedzia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.antryj.pl/tag/slaskie-slowka-narzedzia/</link>
	<description>Język śląski, historia i kultura Górnego Śląska - po śląsku</description>
	<lastBuildDate>Thu, 24 Nov 2022 13:30:31 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.1</generator>

<image>
	<url>https://www.antryj.pl/wp-content/uploads/2022/11/cropped-logo-32x32.png</url>
	<title>śląskie słówka - narzędzia</title>
	<link>https://www.antryj.pl/tag/slaskie-slowka-narzedzia/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Żdżadło</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/zdzadlo/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 12:50:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - narzędzia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=780</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Śląskie żdżadło (można także spotkać pisownię „zdżadło”, „zdrzadło”) ma prawdopodobnie za sobą kilka tysięcy lat historii. To jeden z elementów [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/zdzadlo/">Żdżadło</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Śląskie żdżadło (można także spotkać pisownię „zdżadło”, „zdrzadło”) ma prawdopodobnie za sobą kilka tysięcy lat historii. To jeden z elementów języka prasłowiańskiego, który w gwarze zachował się w postaci pierwotnej, podczas gdy główna linia rozwojowa polszczyzny zepchnęła go na boczny tor. Ponieważ prasłowiański jest językiem rekonstruowanym na podstawie wielu języków słowiańskich, trudno z dużą dokładnością prześledzić dzieje żdżadła. Wszystko jednak wskazuje, iż na początku był przedmiot nazywany „zdrědlo”, przekształcony później w staropolskie „zdřadło” czy też „zdřało”. Rdzeń pochodzi od czynności patrzenia, spoglądania; przyrostek „dło” sugeruje, iż mamy przed sobą narzędzie. Narzędzie do patrzenia czyli lustro.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Mikołaj Rej używa już pojęcia „źwierciadło”, które do dziś zarezerwowane jest dla pojęć o charakterze metaforycznym, poetyckim, wysublimowanym lub technicznym (zwierciadło optyczne) bo język polski na co dzień posługuje się przecież wyrazem „lustro” (z łacińskiego „lustrum” oznaczającego kałużę, w której przecież też od biedy można się przejrzeć). Zwierciadło przetrwało w bajkach, gdzie pełni rolę podpowiadacza, kto też jest najpiękniejszy na świecie. Co nie zmienia faktu, iż prasłowiańszczyznę słychać w tej sprawie i u Czechów oglądających się w zrcadle, i u Rosjan używających zierkała. Na Górnym Śląsku każde (także poetyckie) lustro jest żdżadłem, jak w ludowej piosence:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">W Raciborzu na ryneczku<br>Stoi panna w okieneczku.<br>Stoi, stoi, upłakuje,<br>Białe rączki załamuje.<br>Podajcież mi moje zrzadło<br>Jak mi moje liczko zbladło.</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Ślązaczki od niepamiętnych czasów używały lustra jeśli tylko było je na przedmiot taki stać. W przeciwnym razie czekał je los utopca z konieczności przeglądającego się (o czym wspominają liczne opowieści) w lustrze wody. Kobieta potrzebowała żdżadła nie tylko w celu dokonania ostatecznej kontroli wyglądu przed wyjściem z domu. W drugiej połowie XIX wieku powszechne były zabiegi podnoszące nieco walory wizualne pań – stosowano hennę, której wykonanie bez lustra jest wyjątkowo trudne. Kobieta urodzona około roku 1920 (opisywana przez Aleksandrę Kunce w eseju „Jak smakuje dom”) miała już specjalny mebel: szafkę z zamocowanym żdżadłem towarzyszącą zazwyczaj misce do mycia oraz dzbanowi na wodę. Kultura mieszczańska dorobiła się mebla zwanego „fryzjertoaleta” czyli poczciwej toaletki wyposażonej dodatkowo w szufladki czy przegródki. </p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Spoglądanie w lustro nie zawsze było jednak właściwe, ciężarnej mógł pojawić się tam diabeł lub inny rzucający złe czary stwór z zaświatów. Czasem posuwano się nawet do zasłaniania lustra kawałkiem tkaniny. Ślązakom – według relacji Barbary Szmatloch – żdżadło potrzebne było nawet w chwili śmierci. Ponieważ do umierającego z reguły nie wzywano lekarza, domowym sposobem na określenie czy człowiek jeszcze żyje było przykładanie do ust lusterka. Jeżeli powierzchnia żdżadła zachodziła parą, świadczyło to o obecności oddechu. Międzywojenny śląski elegant dysponował już przenośną wersją lusterka zwanego w oczywisty sposób żdżadełkiem. Wyrazu „żdżadło” używa się również na Kaszubach.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/zdzadlo/">Żdżadło</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wihajster</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/wihajster/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 12:45:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - narzędzia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=771</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Z wihajstrem wszystko pozornie jest proste – od niemieckiego pochodzenia („wie heisst er” czyli pytanie „jak to nazwać?”) poprzez przekonanie, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/wihajster/">Wihajster</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p class="wp-block-paragraph"></p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Z wihajstrem wszystko pozornie jest proste – od niemieckiego pochodzenia („wie heisst er” czyli pytanie „jak to nazwać?”) poprzez przekonanie, iż wyraz ten wszedł do użycia po II wojnie światowej aż po powszechne skojarzenia ze śląską gwarą. Sprawa jednak aż tak prosta nie jest, co w 2015 roku na kartach &#8222;Studiów z Filologii Polskiej i Słowiańskiej&#8221; udowodnił Sebastian Żurowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu pisząc szkic leksykologiczny o wihajstrze. Jego zdaniem nie ma mowy o zapożyczeniu słowa, bo słowo takie w języku niemieckim nie istnieje. Zapożyczono jedynie germańskie brzmienie.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Trudno się z tym argumentem nie zgodzić czytając artykuł z „Der Spiegla” (14 października 2010 roku). Dziennikarz uznał wihajster za prawdopodobnie najśmieszniejsze słówko zapożyczone przez polszczyznę z języka niemieckiego dodając, iż polski wihajster to niemieckie „dingsbums”. Widać wyraźnie, że sprawy się komplikują, bo pojawił się „dings” czyli mniej więcej to samo co wihajster, choć dings pewnie będzie mniejszy.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Kolejny problem to przynależność do śląskiej gwary, bo choć istotnie na Górnym Śląsku wihajster jest dobrze znany i powszechnie używany, znajdziemy go również w gwarze poznańskiej (wielkopolscy harcerze organizują zlot o nazwie „Wihajster”), warszawskiej czy lwowskiej. W Warszawie mógł zresztą przeskoczyć nie tylko z języka niemieckiego, ale także z jidysz. Dziś zresztą nie sposób jednoznacznie przesądzić o wędrówce wihajstra – w końcu dzisiejsza stolica miała onegdaj (i to bardzo długo) liczną kolonię niemiecką, nie brakowało także obywateli używających na co dzień jidysz. Gwara lwowska uczciła wihajstra nawet w piosence:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Kto dziś zrozumi, co to sztemp, czy klajster,<br>Co to rymunda, najduch czy smytrani,<br>Szparka, szpanegli, facka, czy wihajster,<br>Co to szwajnery, lajfry, czy szwendani?</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Do różnych gwar wihajster mógł więc dotrzeć bardzo różnymi drogami po czym – koniec końców (w 1965 roku) &#8211; znalazł się w słowniku polszczyzny ogólnej. Być może dlatego tak często spotkać można pogląd, iż jest to słówko nowe. Sebastian Żurowski uważa jednak, że wihajster obecny był na ziemiach polskich wcześniej: na pewno w okresie międzywojennym, prawdopodobnie – już w XIX wieku. Jeszcze jeden problem mamy z pisownią: obowiązująca i podawana przez słowniki forma z „h” ma źródła w etymologii. Profesor Bralczyk – nie bez racji – uważa jednak, iż (skoro wyraz funkcjonuje w polszczyźnie ogólnej) spolszczyć należy nie tylko „hei” na „haj” ale także „h” na „ch”. Być może dlatego tak często spotykamy „wichajster”, choć – zgodnie z normą pochodzącą ze słownika – zapis taki jest błędny. Zapis przez „ch” wybrał onegdaj zespół muzyczny „Wichajster” Bernarda Kurzawy – grupa operująca w stylistyce heimatmelodie.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Najwięcej zamieszania przysparza jednak odpowiedź na fundamentalne niemieckie pytanie: &#8211; wie heisst er? Otóż nie wiadomo. To typowe słówko – joker, które może oznaczać bardzo wiele różnych przedmiotów. Słownik PWN głosi iż jest to „przyrząd lub narzędzie, zwykle małe, o nazwie nieznanej mówiącemu albo chwilowo przez niego zapomnianej”. To „element, detal (trudny do nazwania lub nieznany z nazwy)” według słownika gwary warszawskiej. Warszawa wihajstrem nazywa czasem nawet wytrych, choć na Górnym Śląsku konstrukcja taka byłaby trudna do zaakceptowania. Śląski wihajster to najczęściej dźwignia, przełącznik w maszynie, narzędzie do podważenia – częstokroć coś wystającego poza obrys większego urządzenia. Wihajster to coś, co się właśnie zepsuło, względnie narzędzie służące do improwizowanej naprawy. Gdybyście jednak kiedyś zostali Państwo postawieni pod ścianą oraz zmuszeni do zdefiniowania wihajstra podpowiadamy: wihajster to taki większy dings i z grubsza rzecz biorąc służy do tentegowania jak się ustrojstwo zaryksztosuje.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/wihajster/">Wihajster</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Tytka</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/tytka/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 12:39:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - narzędzia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=762</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Gwary śląskie są w tej sprawie jednoznaczne: tytka to papierowa torebka. Słówko znane jest jednak daleko poza Śląskiem, znajduje się [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/tytka/">Tytka</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Gwary śląskie są w tej sprawie jednoznaczne: tytka to papierowa torebka. Słówko znane jest jednak daleko poza Śląskiem, znajduje się w kanonie gwary poznańskiej (pyry w tytce), posługują się nim mieszkańcy Łodzi &#8211; Caritas tamtejszej diecezji rozdał onegdaj uczniom torby, które napełniono następnie produktami spożywczymi dla najuboższych, całą akcję zaś nazwano właśnie „Tytką”. Tytkę odnajdziemy również w słowniku gwary kieleckiej przygotowanym przez Stanisława Cygana (wymiennie z terminem „tutka”) oraz w naukowym opracowaniu językoznawczych dotyczącym Krajny.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Obecność tytki na terenie całej niemal Polski łatwo wytłumaczyć: jeszcze sto lat temu wyraz ten był w polszczyźnie powszechnie używany. Ujmuje go zarówno Arct w słowniku z 1916 roku (torebka z papieru, zawiniętego lejkowato, na towary suche i sypkie; rurka; rurka z bibułki do papierosów), jak i Brückner w etymologicznym, młodszym o ponad 10 lat dziele. Obaj autorzy są zgodni w kwestii pochodzenia tytki i wyraźnie wskazują na zapożyczenie z niemieckiego „tüte” czyli torebki. Jeśli sięgniemy w głąb germańskiego rodowodu dowiemy się, iż owo „tüte” funkcjonowało we wcześniejszej formie niemczyzny (języku średnio – dolno – niemieckim), gdzie oznaczało zwierzęcy róg. W tym miejscu sprawa się wyjaśnia: pierwszymi pratorebkami, w które pakowano przeznaczone na handel drobne towary były nie prostokątne torby, lecz zwinięte z papieru rożki. Ponieważ historia uwielbia zataczać szerokie koła, z tytką w formule rożka spotkamy się i dziś w supernowoczesnych jadłodajniach spod znaku globalnego żywienia. Pakuje się do nich frytki czy inne doczesne dobra konsumpcyjne.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Tytka świetnie nadawała się do przenoszenia cukru, kawy czy też cukierków. Sytuację taką opisuje Dorota Simonides w pracy „Strzelczan życie rodzinne &#8211; utrwalone w dawnej tradycji” odnotowując zwyczaje związane z zalotami. Wśród licznych obowiązków młodzieńca starającego się o rękę dziewczyny znajdowało się dostarczanie różnorakich prezentów: panna winna więc otrzymać korale względnie serce z piernika, przyszły teść – butelkę porządnego alkoholu, młodsze rodzeństwo oblubienicy zaś – tytki bonbonów czyli torebki z cukierkami.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Śląskie gwary mianem tytki określają najczęściej przedmiot wykonany z papieru, mało trwały i mało wartościowy. Dla toreb o większej trwałości zarezerwowano cały szereg innych słów: różnych bojtli, bojtlików, tasz, ep i epek. W bezpośredniej bliskości tytki znajduje się tyta, na którą należy zwrócić szczególną uwagę. Wyraz ten nie oznacza bowiem dużej papierowej torby, lecz róg obfitości (wypełniony słodyczami) otrzymywany przez dziecko w pierwszym dniu jego szkolnej edukacji. Zwyczaj obdarowywania ucznia – debiutanta papierowym rogiem ze słodkościami po raz pierwszy odnotowano na ziemiach niemieckich: około roku 1810 w Saksonii i Turyngii (miasto Jena). Specjaliści bardzo różne wypowiadają się na temat źródła owej tradycji. Jedni dostrzegają zbieżności z meksykańską, bożonarodzeniową piniatą (która polega na strącaniu pojemników ze słodyczami), inni – ze starogreckim rogiem Amaltei argumentując, iż w pierwszej połowie XIX wieku odwołania do kultury antycznej były bardzo modne.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Na Górny Śląsk niemiecka tyta dotarła w okresie międzywojennym, upowszechniła się w latach sześćdziesiątych XX wieku, by z biegiem czasu stać się prawdziwą, lokalną tradycją. Dzisiejszy róg obfitości dla ucznia można nabyć w sklepie (kosztuje – w zależności od rozmiaru 5 – 30 złotych), wypełnienie tyty to wydatek rzędu 40 – 70 złotych. Wyrafinowana wersja tyty powinna mieć co najmniej metr długości oraz zwieńczenie w postaci celofanowego zamknięcia ze wstążką. W dobie zdrowego żywienia – podobnie jak w Niemczech – tytę czasem uzupełnia się także drobnymi, bardziej przydatnymi przedmiotami o zastosowaniu szkolnym: piórnikami, kredkami czy przyborami kreślarskimi. Warto odnotować jeszcze jedno praktyczne zastosowanie słowa „tytka”: tyj z tytki. Konstrukcja taka oznacza jednorazową herbatę w torebce (teabag) w odróżnieniu od herbaty zaparzanej bezpośrednio – sypanej czyli tyju sutego.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/tytka/">Tytka</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Tasia</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/tasia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 12:33:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - narzędzia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=753</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Śląskie tasie pochodzą w prostej linii od niemieckich worków (taschen) i w bocznej linii od germańskiej kieszeni czyli tasche. Do [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/tasia/">Tasia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Śląskie tasie pochodzą w prostej linii od niemieckich worków (taschen) i w bocznej linii od germańskiej kieszeni czyli tasche. Do dziś w gwarze używa się dwóch form, bo jest i zmiękczona tasia, jest i tasza bardziej przypominająca niemiecki wzorzec. Owa miękkość to efekt mazurzenia: w miejskich ośrodkach takich jak Bytom czy Gliwice usłyszymy „taszę”, w Piekarach lub Radzionkowie będzie to obowiązkowa „tasia”. Co ciekawe – język polski tak samo jak śląska gwara zrobił sobie torbę z worka – tyle, że zapożyczył ów worek z języka tureckiego. Tak czy inaczej – mamy przed sobą torbę a właściwie całą plejadę przeróżnych konstrukcji do noszenia dóbr materialnych. Bogactwo toreb tworzone jest podobnie, jak na gruncie języka niemieckiego: poprzez zbicie dwóch wyrazów i dopiero analiza licznych śląskich tasi może uzmysłowić nam, jak bardzo człowiek z torbą jest związany.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Pierwszą tasią w życiu Ślązaka jest pukeltasia czyli szkolny tornister. Pukiel pochodzi od niemieckiego „buckel”, gdzie oznacza garb. Polszczyzna również posiłkuje się tym samym germanizmem, odnosi go jednak do kosmyka włosów nazywanego puklem. Dziecko z tornistrem faktycznie przypominać może osobę garbatą (puklatego), pamiętać jednak należy, że czasem w gwarze śląskiej pukel może także oznaczać plecy – jak w zdaniu „skocz mi na pukel” względnie w prośbie „łojciec, weź mje na pukel”. Tornister był dla dziecka pierwszym sygnałem zbliżającej się dorosłości oraz przyszłych obowiązków. Hefty (zeszyty), ślabikorz (elementarz), sznity (kromki chleba na drugie śniadanie) – to wszystko musiało zmieścić się w pukeltasi. Z wiekiem przychodziły tasie kolejne: kobieta nosiła więc zdrobniałą taśkę (taszkę) czyli torebkę. Dodać należy, że panie na Górnym Śląsku z torebkami zaprzyjaźniły się dopiero w trzeciej dekadzie XX wieku: wcześniej wystarczały im obszerne kieszenie, gdzie bez problemu mieściły wszystko to, co kobieta koniecznie musi mieć ze sobą. Zamiast taśki były więc kabzy (źródłosłów łaciński – capsa).</p>



<p class="wp-block-paragraph">Własnością mężczyzny może być briftasia czyli teczka na dokumenty, aktówka. Briftasią jednak może być i portfel – pod warunkiem, że oprócz pieniędzy zmieszczą się w nim również dokumenty. Portfeli zresztą w gwarze śląskiej jest całe zatrzęsienie: można użyć jeszcze jednej specjalnej tasi na pieniądze (geldtasia), można powiedzieć bojtel (od niemieckiego słowa „beutel” oznaczającego torbę), można usłyszeć o portmonyju posiadającym to samo francuskie źródło (porte-monnaie), co język polski. Jest nawet łaciński pugilares ze skróconą wersją „pulares”. Sprawy komplikują się jednak już przy aktówce, bo zamiennie z briftasią można użyć akentasi (akentasza, aktentasza). Jeżeli torba posiadała uchwyt od góry mogła stać się hyngeltasią czyli klasyczną teczką.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Jaka by jednak tasia nie była, zawsze niesie ze sobą pewien ładunek szacunku. To nie jest jakiś tam pospolity nec czyli siatka na zakupy, to nie plastikowa jednorazówka – najczęściej mamy na myśli solidny wyrób ze świńskiej skóry. Na bazie tego szacunku powstały wyrazy używające tasi jako bazy: mamy więc taszentuch czyli chusteczkę do nosa będącą niemiecką kalką, co sugerować może noszenie chusteczek nie w kieszeni, a w taśce. Podobnie skonstruowano taszlampę czyli najpierw lampę przenośną (na przykład naftową), później zaś – latarkę elektryczną. Solidne torby górników z XIX wieku miały swój średniowieczny rodowód w postaci skór noszonych przez dawnych gwarków. Ten niezwykły element stroju miał swoje uniwersalne zastosowanie: na skórze można było oprzeć kolana podczas pracy w podziemnym chodniku, można było także zawinąć w nią urobek i transportować go tak, jak w dużej torbie. Czasy przełomu XIX i XX wieku robotniczą torbę upowszechniły: noszono w nich przede wszystkim dodatkowy posiłek, ale także niektóre akcesoria niezbędne w pracy. Echa tego zjawiska odnajdujemy w wierszu Marka Szołtyska ze „Śląskiego elementarza”:</p>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Roz w robocie jedyn osioł,<br>Kanś se swoja tasza posioł,<br>Kaj na druge mioł śniodanie,<br>Sznity dwie i kompot z banie.</p>
</blockquote>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/tasia/">Tasia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Suchatelnica</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/suchatelnica/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 12:18:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - narzędzia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=729</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski W porównaniu z dostojnym polskim konfesjonałem czy niemieckim „beichtstuhl” śląska suchatelnica brzmi ludowo i niemal niepoważnie. Ale zarówno język niemiecki, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/suchatelnica/">Suchatelnica</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">W porównaniu z dostojnym polskim konfesjonałem czy niemieckim „beichtstuhl” śląska suchatelnica brzmi ludowo i niemal niepoważnie. Ale zarówno język niemiecki, jak i polski koncentrują się znaczeniowo na osobie, która do konfesjonału przychodzi jako wierny penitent: „beichten” oznacza przecież wyznawanie grzechów – podobnie jak „confiteri” &#8211; łaciński pierwowzór konfesjonału. W gwarze śląskiej jest inaczej – akcent położony jest na tego, kto grzechów wysłuchuje czyli księdza.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Na Śląsku ksiądz zresztą w ogóle nie spowiada, on „sucho”; istotną kwestią jest więc godzina rozpoczęcia spowiedzi, którą możemy ustalić pytając „ło ftory to farorz sucho?”. Jeśli spowiednikiem będzie nie proboszcz, a wikary – spytać należy o kapelonka. Suchatelnica to wyraz nietypowy w czasach nam współczesnych, jednak jeszcze sto lat temu powszechnie używano innego, bardzo podobnego słowa: kozatelnica (lub kazatelnica) &#8211; tak nazywano ambonę czyli element kościelnego wyposażenia służący do wygłaszania kazań. Tutaj trop etymologiczny jest już wyraźny: kozatelnica pochodzi z języka czeskiego, w nim ambonę określa się słowem „kazatelna”, z której ksiądz przedstawia swoje „kázání“. Najprawdopodobniej więc Ślązacy wzięli sobie ambonę od Czechów, przy okazji tworząc analogię w sprawie konfesjonału. Suchatelnica do śląskiego słownika wejść mogła dopiero po drugiej połowie XVI wieku, wcześniej bowiem Kościół takiego miejsca odprawienia sakramentu pokuty nie znał i do spowiedzi wystarczał zwyczajny zydel. Wprowadzenie konfesjonału przypisuje się żyjącemu w latach 1538 – 1584 Karolowi Boromeuszowi. Dzisiejszy kształt konfesjonału powstał dopiero w XIX wieku, gdy zdecydowano mocno obudować całą konstrukcję, by zarówno wierny, jak i kapłan byli jak najmniej widoczni z zewnątrz.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Śląskie słówko oznaczające konfesjonał przyda się nam nie tylko w kwestiach religijnych. Tak się bowiem składa, że suchatelnica często jest miejscem akcji regionalnego dowcipu czyli wica. W konfesjonale dochodzi więc do zderzenia nieco naciąganego świata wartości osoby spowiadanej z twardym rozumieniem religi w wykonaniu księdza. Czasem widzimy w dowcipach tych prawdziwą kolizję aksjologiczną, jak wtedy, gdy kapłan jednym zdaniem podsumowuje grzech parafianina w podeszłym wieku, który pocałował ukratkiem młodą pannę: &#8211; Przyszedłeś się tu spowiadać, czy chwalić? Wic ten występuje zresztą w wielu wersjach: ze sztygarem, Niemcem czy działaczem komunistycznym zwanym na Śląsku partyjniokiem.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Nie ulega żadnej wątpliwości, że tradycyjna śląska obyczajowość bez konfesjonału obejść się nie może. Z jednej strony zjawisko to należy łączyć z postacią Jana Nepomucena – świętego bardzo tu szanowanego (zwłaszcza w południowych częściach regionu), który zginął męczeńską śmiercią za dochowanie tajemnicy spowiedzi i któremu wystawiono na Śląsku tysiące kapliczek. Jednocześnie sakrament pokuty był filarem tradycyjnej religijności, nie tylko w sytuacjach wynikających z kalendarza (spowiedź przed Bożym Narodzeniem i spowiedź wielkanocna), ale także wstępem do życia społecznego każdego człowieka. Pierwszą Komunię poprzedzała przecież zawsze wizyta w suchatelnicy.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/suchatelnica/">Suchatelnica</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Paryzol</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/paryzol/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 11:59:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - narzędzia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=699</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Nazwy parasola większość używanych w Europie języków zawdzięcza łacinie, choć różnymi drogami do dzisiejszych określeń dochodzono. Angielski wybrał ścieżkę łacińskiego [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/paryzol/">Paryzol</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Nazwy parasola większość używanych w Europie języków zawdzięcza łacinie, choć różnymi drogami do dzisiejszych określeń dochodzono. Angielski wybrał ścieżkę łacińskiego „cienia” (umbra) i ma dziś swoją umbrellę &#8211; podobnie jak Włosi swoją sobrillę. Polski parasol także wywodzi się od łaciny i stanowi jakieś antidotum „na słońce”, Czesi – jako nieliczni, ze swoją skłonnością do własnych rozwiązań słowotwórczych zdecydowali się na „slunečník”. Odwołania do słońca czy też cienia (pochodzącego od tejże gwiazdy) dziwić nie powinny: w końcu przez całe tysiąclecia zasłaniano się nie przed deszczem, a przede wszystkim przed słonecznym skwarem i takie właśnie zastosowanie miały przyrządy będące przodkami dzisiejszego parasola.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">W starożytnym Egipcie parasol nie tylko chronił przed słońcem, lecz był również oznaką luksusu i symbolem władzy, Rzymianie skonstruowali nawet arcyciekawe połączenie parasola ze sztyletem. Gwara śląska włączając do swojego słownika paryzol posłużyła się najprawdopodobniej kalką z polszczyzny mechanicznie i nieco po niemiecku zamieniając „s” na „z”. Zapożyczenie musiało nastąpić późno, wszak w XVIII wieku język polski parasola chroniącego od deszczu nie znał, posługiwano się z dziwnie brzmiącym wyrazem „parapluj”. Ów parapluj wymieniony jest jeszcze w słowniku z 1908 roku i pochodzi od francuskiego „parapluie” &#8211; Francuzi zresztą (jako nieliczni) mają dwie różne nazwy na parasol od słońca i parasol od deszczu.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Parapluja Ślązacy nie zapożyczyli, bo z samym parasolem zapoznali się, gdy wyrazu tego już nie używano: parasol nie był im po prostu potrzebny. Ubrana w tradycyjny strój rozbarski Ślązaczka zakładała bowiem nie jedną, a kilka spódnic (zwanych kieckami). Głównym celem takiego zabiegu było uzyskanie sylwetki zbliżonej do piramidy poszerzającej się od góry ku dołowi – taki był kanon urody. Dla podkreślenia skonstruowanej w ten sposób figury używano nie tylko wielu kiecek, ale specjalnej pikowanej podkładki zwanej kiełbaśnicą lub kiełbasą. Kiedy tak ubraną kobietę zaskoczył deszcz, nie potrzebowała żadnego parasola – wierzchnią kieckę zadzierała na głowę i osłaniała się doraźnie wykonaną peleryną. Ponieważ pod spodem miała w rezerwie jeszcze inne spódnice, nie dochodziło do zgorszenia publicznego. Mężczyzna obowiązkowo nosił na głowie kapelusz nazywany hutem; takie nakrycie głowy bardzo skutecznie chroniło go przed opadami. Jeszcze w XIX wieku używanie parasola kojarzyło się raczej z demonstrowaniem bogactwa (łobleczynie po pańsku), względnie – ze strojem wielkomiejskim. Paryzol był zdecydowanie rodzaju męskiego – to odróżniało śląską gwarę od mowy zagłębiowskiej: za rzeką Brynicą na deszcz zabierano zawsze parasolkę w rodzaju żeńskim.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/paryzol/">Paryzol</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mobilniok</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/mobilniok/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 11:50:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - narzędzia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=687</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Dawno, dawno temu, gdy telefon komórkowy nie miał jeszcze swojej nazwy, jedna z redakcji ogólnopolskich gazet ogłosiła stosowny konkurs. Czytelnicy [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/mobilniok/">Mobilniok</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Dawno, dawno temu, gdy telefon komórkowy nie miał jeszcze swojej nazwy, jedna z redakcji ogólnopolskich gazet ogłosiła stosowny konkurs. Czytelnicy mieli zgłaszać swoje propozycje, bo głupio wszak korzystać z czegoś, czego nie potrafimy nazwać. Wśród wielu typów pojawiło się słowo „mobilka”. Wyraz cieszył się dużym powodzeniem, bo sympatyczny był i taki jakiś milutki, jednak plebiscyt plebiscytem, życie zaś – życiem. Do polszczyzny wprowadziła się więc ostatecznie „komórka”. Mobilka furory nie zrobiła, dziwnym zrządzeniem losu na Górnym Śląsku zaczęto jednak używać mobilnioka i choć rzadko wyraz ten spotkać można w słownikach, słyszymy go na ulicach oraz czytamy o nim w internecie.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Mobilność w nazwie wybrali przedstawiciele różnych nacji: Duńczycy mają mobiltelefon (Rosjanie &#8211; mobilnyj teliefon), Czesi &#8211; mobilni telefon), Chorwaci &#8211; mobitel, Hiszpanie &#8211; teléfono móvil. Słowo „mają” powinniśmy jednak otoczyć cudzysłowem, bo za sprawą smartfonów otrzymaliśmy kolejne językowe zamieszanie. Zanim zdążyliśmy się przywiązać do komórki (czy też mobilnioka), dostaliśmy do rąk kolejne urządzenie z kolejną nazwą. Niezależnie od tego powiązany z mobilnością źródłosłów bez wątpienia ma swoją siłę, co potwierdzają dodatkowo Kaszubi nazywając telefon komórkowy mobilką.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Śląski mobilniok otrzymał potężne wsparcie ze strony sektora prywatnego. W Cieszynie powstała specjalizująca się naprawach i sprzedaży komórek firma o takiej właśnie nazwie (później doszła jeszcze jedna – w Mikołowie). Słówko pojawiło się na łamach reklamowej gazetki sieci handlowej Auchan (2010). W 2015 roku światowy gigant produkujący urządzenia mobilne wypuścił na rynek wersję swojego smartfona z możliwością komunikowania się w śląskiej gwarze. Godka była kolejnym (po wersji szkockiej i katalońskiej) prezentem Samsunga dla ludzi posługujących się mniej oficjalnymi językami oraz – nie oszukujmy się – wyrazem poszukiwania kolejnych grup klientów. W pracach nad przetłumaczeniem komunikatów udział brali aktywiści Towarzystwa Kultywowania i Promowania Śląskiej Mowy „Pro Loquela Silesiana”. W smartfonie funkcja oszczędzania energii oznaczona jest jako &#8222;szporowanie energie&#8221;, aplikacja radia to &#8222;radyjok&#8221;, ustawienia noszą nazwę &#8222;nasztalowań&#8221;.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Mobilniok to nazwa dumna i bardzo śląska. Brzmieniowo kojarzy się z familokiem (wielorodzinnym budynkiem z robotniczego osiedla), borokiem (człowiekiem pokrzywdzonym przez los) czy maszyniokiem (operatorem kopalnianej maszyny wyciągowej). Stanowi również dowód, iż śląszczyzna żyje, rozwija się i wpływem technologii wędruje na całkiem nowe obszary. Internetowe dyskusje pokazują zjawisko to w znacznie szerszej skali. Zdarza się, że ktoś zaproponuje nazywanie internetu „internecem” (w końcu siatka to przecież śląski nec), można zetknąć się z propozycją szrajbuwania e-brifa (napisania e-maila), widzimy bardziej lub mniej szczęśliwe próby pożenienia gwary z cyfrową techniką. Wśród takich prób mobilniok świeci jak gwiazda pierwszej wielkości: udał się, przyjął i jest w językowym obiegu. Niektórzy, jak publicysta „Jaskółki Śląskiej” żałują tylko, że smartfona (mobilnioka bez knefla) nie da się obsługiwać jedząc jednocześnie pajdę chleba posmarowaną śląskim smalcem.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/mobilniok/">Mobilniok</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Koło</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/kolo/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 11:28:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - narzędzia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=669</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski W kwestii nazwania roweru świat poszedł dwoma głównymi drogami, obie podkreślają ilość kół omawianego pojazdu. Nurt główny koncentruje się na [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/kolo/">Koło</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">W kwestii nazwania roweru świat poszedł dwoma głównymi drogami, obie podkreślają ilość kół omawianego pojazdu. Nurt główny koncentruje się na kołach dwóch: stąd angielskie słowo „bicycle”, włoskie „bicicletta”, francuskie „bicyclette”, hiszpańskie „bicicleta” czy tureckie „bisiklet”. Druga ścieżka prowadzi nas w stronę nieokreślonej, lecz większej niż jedność liczby owych kół. Stąd rosyjski „wiełosiped”, łotewski „velocipeds” i słodziutki, używany w Luksemburgu oraz w niemieckojęzycznej części Szwajcarii „vélo”. Duńczycy zdecydowali się na dość ogólne „cykel”.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Niemcy odskoczyli nieco od głównego nurtu i skoncentrowali się na jednym kole – dlatego posiadają „rad”, względnie koło napędzane czyli „fahrrad”. Podobną metodę przyjęli: Czesi (u nich rower to „kolo”), Słoweńcy (również „kolo”) oraz Ślązacy ze swoim „kołem”. Metoda, co prawda jest niemiecka, ale źródłosłów słowiański – językoznawcy twór taki nazywają fałszywym przyjacielem. Koło wszach pochodzi od prasłowiańskich słów &#8222;kolo&#8221; (czyli koło) i &#8222;kolese&#8221; oznaczającego krąg, co doskonale tłumaczy podobne brzmienie u Czechów i południowosłowiańskich Słoweńców.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Choć w drugiej połowie XIX wieku polszczyzna znała zarówno pojęcie bicykla, jak i welocypedu, życie pokazało, iż możliwa jest jeszcze jedna droga. Polską drogę wyznaczyła brytyjska firma Rover i można powiedzieć, iż jest to droga wyjątkowo ciekawa. Nazwanie przedmiotu od jakiejś firmy nie przytrafia się na co dzień: zaszczytu takiego dostąpiły przedsiębiorstwa nieliczne i wyjątkowe: Adidas (bo chodzimy w adidasach), Pampers (wiadomo), Rank Xerox (bo mamy ksero). Onegdaj był jeszcze patefon firmy Pathé Freres, choć może chodziło o nazwisko braci Emila i Charlesa Pathé. Dziś Rover kojarzony jest przede wszystkim z samochodami, może niekoniecznie już brytyjskimi, bo po plajcie w 2005 roku znak towarowy należy do motoryzacyjnego giganta z Indii. Wkład w rozwój cywilizacji rowerowej Rover ma jednak bezsprzeczny, bo to on w końcowych latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku wprowadził rewolucyjny model jednośladu, który po pierwsze: posiadał koła jednakowej wielkości, po drugie – miał przeniesienie napędu za pomocą łańcucha. Rover był przez to znacznie wygodniejszy niż inne konstrukcje ze świata rowerowej prehistorii.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Być może było tak, że na ziemiach polskich rower nazywano rowerem dla odróżnienia Rovera od modeli trzykołowych (welocyped) albo takich z jednym gigantycznym kołem i drugim – malutkim kółkiem podpierającym (bicykl). Mimo iż język polski wybrał rower, gdzieś w tle wspomina niemiecko – czesko – słoweńsko – śląskie koło. Jest bowiem kolarz oraz kolarstwo, które to słowa odwołują się do tego samego prasłowiańskiego źródła.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Dyskutując ze Ślązakiem o kwestiach rowerowych pamiętać należy, że po śląsku nie jeździ się „kołem” a zawsze „na kole” oraz że nie łapie się gumy tylko chyto pana. Jeśli trzeba przy pomocy pompki dodać nieco powietrza do dętki, następuje wówczas czynność plompania. W detalach sprawa wygląda jeszcze gorzej: w zależności od rejonu Śląska (a czasem nawet i od konkretnej rodziny) możemy napotkać bardzo różne słownictwo: raz bardziej, a raz mniej nasycone germanizmami. Techniki zabierania pasażera na rower są bowiem dwie: można go posadzić na rułce (na rurce), względnie na gepeku (bagażniku). Bagażnik może również przybrać nazwę gepekhaltra (gypekhaltra) albo pakynhaltra. Brymza albo bremza (od niemieckiego „bremse” &#8211; hamulec) to hamulec do tego stopnia przyjęty w mowie, iż Jerzy Obara w swojej pracy naukowej wyróżnia nawet używany gdzieniegdzie czasownik „bremzować” oznaczający hamowanie. Rowerowa kierownica również ma kilka określeń: to lyngsztanga, lynsztanga albo lynkiera. Kolarz siedzi na zicu, przed ochlapaniem chroni go szusblech (albo szuszblech – z niemieckiego „schutzblech” oznaczającego błotnik), między zębatkami znajduje się keta czyli łańcuch. Szprychy nazywane są szpajchami, jednym słowem – festiwal języka niemieckiego.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Pierwsze dziesięciolecia XX wieku (może nawet kilkanaście lat następnych) były na Górnym Śląsku prawdziwym złotym wiekiem roweru. Koło było tanie, łatwo można było je nie tylko naprawić ale i zmodyfikować. Złote rączki często przerabiały swoje rowery dodając im niewielki silnik i otwierając tym samym drogę do postępu, który przybierał formę moplika czyli motoroweru. Choć czasy się zmieniły, górnośląskie koło wraca do łask, bo wiele potrafi. Możemy nim zwiedzać industrialne okolice, wyrabiać kondycję i poszerzać towarzyskie horyzonty. Rzec można za Galileuszem – a jednak się kręci. Jak to koło.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/kolo/">Koło</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Karasol</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/karasol/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 11:23:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - narzędzia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=660</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Słówko „karasol” &#8211; podobnie jak jego fizyczny odpowiednik – może przyprawić o zawrót głowy. Pozornie sprawa jest prosta: mowa o [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/karasol/">Karasol</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Słówko „karasol” &#8211; podobnie jak jego fizyczny odpowiednik – może przyprawić o zawrót głowy. Pozornie sprawa jest prosta: mowa o karuzeli i już. Ale rację będzie miał także ten, kto powie, że na karuzelę po śląsku mówi się „karysol”, względnie „karosel”. To zjawisko typowe dla gwar śląskich, kiedy mieszkańcy bliskich sobie geograficznie miejscowości nazywają te same obiekty zupełnie inaczej. Czasem granicę występowania jakiegoś słówka wyznacza nie obszar miasta czy wsi, ale nawet przebieg ulic. Karuzela dość podobnie funkcjonuje w gwarze poznańskiej, tam nazywa się ją karasela, karasola, karasol lub karasolt. Różnica polega na tym, że na Górnym Śląsku karuzela zawsze jest rodzaju męskiego.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Co ciekawe, nie tak dawno temu i język polski traktował karuzelę po męsku. Wydany w 1916 roku słownik Michała Arcta podaje bowiem dwa znaczenia słowa „karuzel”. Z jednej strony jest to więc „urządzenie do zabawy, składające się z koła, obracającego się na pionowej osi, z siedzeniami lub drewnianemi końmi na obwodzie”, z drugiej zaś &#8211; „dawne konne igrzyska rycerskie”. Nieco więcej światła rzucają na sprawę owych igrzysk źródła zagraniczne, w tym list angielskiego szlachcica z 1673, który pochwala nową rozrywkę turniejową zwaną wówczas z francuska „carrousel” lub z włoska „carusiello”. Zabawa polegała na publicznym popisywaniu się biegłością we władaniu orężem oraz perfekcyjnym opanowaniem jazdy konnej. Rycerski karuzel stał się bardzo popularny w XVII wieku, gdy próbowano (już mniej krwawymi metodami) reanimować tradycje dawnych wojowników. Koń jest elementem łączącym karuzelę z karuzelem, prawdopodobnie więc – kiedy w XVIII wieku zaczęto masowo używać rozrywkowych karuzeli – ktoś dostrzegł analogię i zastosował identyczną nazwę.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Zanim w XIX wieku powstały pierwsze duże, stacjonarne lunaparki, karuzela opanowała już całą Europę &#8211; często pod nazwą zbliżoną do francuskiego „carrousel”. Mamy więc niemiecki &#8222;karussell&#8221;, hiszpański &#8222;carrusel&#8221;, szwedzki &#8222;karusell&#8221;, rosyjski &#8222;karusel&#8221; oraz łotewski &#8222;karuselis&#8221;. Ponieważ i Czesi, i Słowacy używają nazwy &#8222;kolotoč&#8221; na Górny Śląsk karasol przywędrował najprawdopodobniej z Niemiec. Wszystko wskazuje jednak, że jego pierwotne źródło znajduje się w łacinie, gdzie pojęcie „carrus” oznaczało pojazd. Pojazd taki mógł być i czymś w rodzaju furmanki, i dwukołowym wózkiem (odmianą rydwanu używanego w czasie karuzela) &#8211; stąd zresztą wzięła się zarówno karoca, jak i śląska kara (taczki).</p>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe title="Górny Śląsk - świąteczne karuzele w Gliwicach, Katowicach i Chorzowie" width="1170" height="658" src="https://www.youtube.com/embed/CsfS5ssVi5M?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<p class="wp-block-paragraph">Na Śląsku wyraźnie rozróżnia się odmienne typy karuzeli. Na miano karasola zasługuje jedynie rodzaj najstarszy – z platformą, konikami lub łabędziami. Karuzela łańcuszkowa to już „keciok” &#8211; od kety czyli łańcucha. Odmiany diabelskiego młyna także otrzymały swoją własną nazwę kojarzoną z gondolami. We wspomnieniach z początków XX wieku karasol często towarzyszy innej ludycznej rozrywce – szisbudzie czyli strzelnicy. O ile jednak karasol przeznaczony był dla dzieci, o tyle szisbuda skupiała młodzież potrafiącą z pneumatycznej broni wystrzelać papierowy kwiatek dla ulubionej koleżanki. Echa tamtych czasów odnajdujemy w literaturze. Opowiadania Ludwika Kobieli (&#8222;Żabi kraj&#8221; wydany w 1935 roku) zawierają następujący fragment:</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">&#8222;W końcu zaprowadził go pod karczmę, gdzie w podwórzu była karuzela. &#8211; Powozisz sie na karasolu? &#8211; Toć. &#8211; Tu mosz grejcary. Chłopiec jeździł raz za razem, a Jędrys nie spuszczał oka z niego i cieszył się, jak cała czereda dzieciaków, które zaległy plac naokoło karuzeli&#8221;.</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Druga dekada XXI wieku to renesans karasola w górnośląskich miastach. Katowice, Gliwice, Tarnowskie Góry czy Żory prezentują mniej lub bardziej historyczne urządzenia rozrywkowe ku uciesze najmłodszej publiczności. Flagowym okrętem śląskich karuzeli jest maszyna prezentowana na Nikiszowcu z okazji świątecznych festynów, która potrafi zagrać nastrojowe szlagiery: od „Que sera” aż po musicalowy „Mały szczęścia łut”. Drugie życie otrzymało także słówko „karasol” &#8211; nazwę taką nosi zasłużony wielce Klub Twórców Górnośląskich założony przez Gintera Pierończyka i Aleksandra Lubinę. W Mikołowie zainicjowano onegdaj projekt kulinarny pod nazwą „Karasol śląskich smaków”, zaś fani muzyki na całym Górnym Śląsku mogli udać się na koncert pod nazwą „Karasol śląskich szlagierów”. Nie ma wątpliwości: a jednak się kręci.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/karasol/">Karasol</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kara</title>
		<link>https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/kara/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marc]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2022 11:21:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[słowa kluczowe]]></category>
		<category><![CDATA[śląskie słówka - narzędzia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.antryj.pl/?p=657</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbigniew Markowski Słówko „kara” należy poznać choćby po to, by zrozumieć opowiedziany gwarą dowcip o robotniku budowlanym, któremu bezpośrednio po przyjęciu do [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/kara/">Kara</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<blockquote class="wp-block-quote is-layout-flow wp-block-quote-is-layout-flow">
<p class="wp-block-paragraph">Zbigniew Markowski</p>
</blockquote>



<p class="wp-block-paragraph">Słówko „kara” należy poznać choćby po to, by zrozumieć opowiedziany gwarą dowcip o robotniku budowlanym, któremu bezpośrednio po przyjęciu do pracy przydzielono taczki i kazano wozić nimi piasek. Po jakimś czasie budowlaniec poskarżył się majstrowi, że kółko w jego taczkach wydaje dziwny dźwięk: &#8211; łit… przerwa – łit… przerwa – łit… przerwa. Szef odparł, że faktycznie coś jest nie tak, bo taczki powinny dawać odgłos łit – łit – łit – łit – łit czyli poruszać się o wiele szybciej niż w tempie podanym przez nowicjusza.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-01 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="1623130986"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Śląska kara czyli taczki to pojęcie ważne, bo używane powszechnie podczas prac ogrodowych, przy budowie i remontach domostw, w fabrykach, kopalniach, na targowiskach i w tysiącu innych miejsc. Kontynent europejski poznał narzędzie to w XII wieku, Ślązacy zaś pokochali je od pierwszego wejrzenia. Odpowiedź na pytanie dlaczego kara jest karą znajdujemy w nieocenionym słowniku etymologicznym Aleksandra Brücknera (Kraków, 1927) w opisie haseł &#8222;kara &#8211; kareta &#8211; karoca&#8221;. Choć dzieło powołuje się i na niemieckie &#8222;karren&#8221; oznaczające wózek, francuskie &#8222;char&#8221; czyli rydwan i włoskie &#8222;carrozza&#8221;, pierwotnym źródłem komunikacyjnego nazewnictwa jest w tym przypadku łaciński &#8222;carrus&#8221; czyli pojazd.</p>



<p class="wp-block-paragraph">Jako rzecze Brückner: kara, kareta i karoca niegdyś w staropolszczyźnie oznaczały pojazd (napędzany najczęściej siłą końskich mięśni), do XX wieku jednak ostały się tylko dwa ostatnie pojęcia. Kara znajduje się za to w gwarze śląskiej i choć nie oznacza ani karocy, ani rydwanu – jej słownikowa pozycja jest bardzo mocna. Śląską karę uznać należy jednak za germanizm, język niemiecki zawiera przecież „die Karre”, co przetłumaczyć należy bezpośrednio właśnie jako taczki. Za sprawą łaciny i „carrusa” dochodzimy więc do językowego paradoksu: dla Polaka śląska kara brzmiała będzie bardzo egzotycznie, znacznie szybciej zrozumie ją Hiszpan, bo hiszpańskie taczki – właśnie dzięki łacińskiemu rdzeniowi – noszą nazwę „caretilla”. O przejęciu kary bezpośrednio z mowy Goethego świadczy bardzo powszechny w śląskiej gwarze zwyczaj zapożyczania rzeczowników rodzaju żeńskiego posiadających w niemieckiej wersji zakończenie na -e oraz nadawania formom tym końcówki -a. Tak przecież powstała i gibsdeka (sufit), i fana (flaga), i gruba (kopalnia), i halba (pół litra), i sznita (kromka chleba) i lipsta (narzeczona), i wiele innych słówek.</p>



<script async src="https://pagead2.googlesyndication.com/pagead/js/adsbygoogle.js?client=ca-pub-3146921178954069"
     crossorigin="anonymous"></script>
<!-- antryj-2022-02 -->
<ins class="adsbygoogle"
     style="display:block"
     data-ad-client="ca-pub-3146921178954069"
     data-ad-slot="7085488451"
     data-ad-format="auto"
     data-full-width-responsive="true"></ins>
<script>
     (adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
</script>



<p class="wp-block-paragraph">Śląska kara nie tylko jest narzędziem transportowym, ale także (podobnie jak w wielu innych językach) jednostką miary. Ziemi można sobie przygotować „sztyry kary” (cztery objętości taczki), ktoś może potrzebować „łoziym kar piosku” czyli ośmiu taczek piasku. W niektórych rejonach Górnego Śląska funkcjonuje jeszcze jedno słówko – tym razem czasownik – pochodzące od antycznego „carrusa” i posiadające związek z transportem: to „karnąć się”. Najczęstsze zastosowanie termin ten ma w sytuacji, gdy młody człowiek staje się właścicielem roweru. Jego obowiązkiem jest wówczas „dać się karnąć” (czyli pozwolić przejechać się) swoim najbliższym przyjaciołom. Karnąć się można również na mopliku (motorowerze), choć jeżeli użyjemy analogicznego zwrotu w stosunku do samochodu, zapewne wielkiego błędu nie popełnimy. Ważny jest jedynie incydentalny charakter takiej czynności: to nie jest jakieś ciągłe i stałe jeżdżenie, lecz chwilowy rajd w celach poznawczych, rozrywkowych lub w zamiarze dokonania konkretnego i szybkiego zakupu (karnąć się po cygaryty).</p>



<p class="wp-block-paragraph">Z całą pewnością nie da się połączyć karcianej barwy karo z czymkolwiek po śląsku o podobnym brzmieniu. Jak świat światem karo zawsze nazywało się tutaj „szel” lub „siel”. Fakt, iż Ślązacy karą nazywają taczki nie oznacza wcale, że nie używają słówka „kara” w tradycyjnym polskim znaczeniu. Również na Śląsku konsekwencją jakiegoś niepożądanego zachowania jest kara, której źródła tkwią w prasłowiańskim „koriti” posiadającym także związki z upokorzeniem, pokorą i karceniem. Jedyna różnica polega na tym, że dojść może do zabawnej zbitki, bo w śląskiej gwarze ktoś może obsługiwać karę za karę. Wtedy ważne jest tylko odpowiednie tempo pracy, by „łit – łit – łit” z dowcipu słychać było bardzo, bardzo często.</p>
<p>Artykuł <a href="https://www.antryj.pl/slowa-kluczowe/kara/">Kara</a> pochodzi z serwisu <a href="https://www.antryj.pl">Antryj: przedsionek dla tych, którzy chcą poznać Górny Śląsk</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
