Stanisław Soyka

Piotr Tabaczyński

Stanisław Soyka to artysta – instytucja. Człowiek, który od dekad udowadnia, że w polskiej muzyce jest miejsce na dojrzałość, zadumę i duchowość. Nie goni za trendami, nie ściga się z czasem – on go oswaja. Soyka to nie tylko jazzman czy pieśniarz, to filozof ubrany w dźwięk, poeta śpiewający o rzeczach najważniejszych. Jego wieloletnia kariera i istnienie jako osobowość i artysta pełną gębą inspiruje i ciekawi.

Urodzony w Żorach 26 kwietnia 1959 roku, pochodzi z miasta położonego w południowej części Górnego Śląska. To właśnie z tego regionu wywodzi się jego artystyczna wrażliwość — zakorzeniona w tradycji, ale otwarta na świat. Śląsk, słynący z etosu pracy, ciepłych rodzinnych relacji i przywiązania do duchowości, zdaje się przenikać każdy takt jego muzyki. Soyka niejednokrotnie podkreślał, że jego korzenie to fundament, na którym zbudował całą swoją twórczość – zarówno tę jazzową, jak i tę zakorzenioną w poezji i muzyce sakralnej. Jego edukacja rozpoczęła się w szkole muzycznej w klasie skrzypiec, a następnie fortepianu, w między czasie udzielał się w chórach kościelnych i lokalnych zespołach. Rozwijał swoje umiejętności i pasje w Akademii Muzycznej w Katowicach studiując na Wydziale Wokalno-Aktorskim w specjalizacji śpiew solowy kończąc studia z wykształceniem jako śpiewak klasyczny

Jego głos – ciepły, przenikliwy, momentami niemal modlitewny – jest nie do podrobienia. Ma w sobie coś z ojcowskiej mądrości i dziecięcej wrażliwości. Soyka nie boi się trudnych tematów: śmierci, wiary, cierpienia, ale zawsze podchodzi do nich z pokorą i godnością. Jakby muzykowanie było dla niego formą modlitwy. W jego repertuarze znajdziemy zarówno własne kompozycje, jak i interpretacje poezji – zarówno Miłosza, jak i psalmy. Soyka przekształca słowo w dźwięk, łączy sacrum z profanum, jazz z liryką. To muzyka, która wymaga skupienia, zatrzymania się, oddechu. Ogromną zaletą artysty jest przede wszystkim wszechstronność, ponad 40 albumów różnych od siebie pod wieloma względami, czerpiącym z różnych zakątków muzycznych. „Polszczyzna jest moją ojczyzną” tymi słowami podkreślał swoje mocne przywiązanie do języka polskiego, nazywając siebie sługą poetów tłumaczy swoje zamiłowanie do czerpania z ich wierszy i wykorzystywania tych inspiracji w swojej twórczości

Choć jego koncerty nie mają fajerwerków, potrafi zaczarować tłum jednym ruchem ręki i pierwszym dźwiękiem fortepianu. To artysta, który wie, że największe emocje rodzi się w ciszy pomiędzy nutami. A największa siła tkwi w prostocie. Wielokrotnie nagradzany między innymi Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski czy też wieloma nagrodami i tytułami jak „Człowiek ze Złotym Uchem” za wrażliwość muzyczną i kunszt słowa na międzynarodowym festiwalu Soundedit.

Soyka to rzadki przypadek twórcy, który nie tylko się nie starzeje, ale z wiekiem zyskuje głębię. Nie ulega chwilowym modom, bo sam jest modą na coś trwałego: na wartość, refleksję, duchowość. Jest żywym przypomnieniem, że muzyka to nie produkt, lecz przeżycie. Artysta śpiewający swoją duszą. Jak sam mówi ma wiarę, która pozwala mu wstawać i podnosić się zwycięsko z każdej trudnej sytuacji, w której w życiu się znajduje.