Piotr Tabaczyński
Dawid Podsiadło to nie tylko najpopularniejszy wokalista, który podbija listy przebojów. To nie piosenkarz, którego słuchamy bez większego sentymentu w radiu, stojąc nad ranem w korku do pracy. Dawid Podsiadło to zjawisko kulturowe, starannie wypracowana marka, która wyznacza standardy najwyższej jakości: zarówno muzycznej jak i eventowej. Artysta, który jak mało kto potrafi uchwycić ducha współczesnej Polski: nieoczywistej, pełnej sprzeczności, ale i wrażliwej, szukającej szczerości. Jego droga artystyczna jest przykładem, jak od talent show można przejść do bycia jednym z najważniejszych głosów pokolenia. Od debiutanckiego solowego albumu „Comfort and Happiness” przez kolejne płyty, Podsiadło nieustannie redefiniuje granice polskiego popu.
Dawid urodził się 23 maja 1993 roku w Dąbrowie Górniczej, sercu Zagłębia Dąbrowskiego. To miejsce, które łączy śląską robotniczą historię z artystyczną wrażliwością ludzi, którzy potrafią odnaleźć piękno w szarej codzienności brudnych blokowisk. Właśnie ta lokalna tożsamość mocno odcisnęła się na jego twórczości – wrażliwość, autentyczność i skromność, które tak cenią jego słuchacze, mają swoje korzenie w śląsko-zagłębiowskiej mentalności. Dawid nigdy nie odciął się od swojego pochodzenia, wręcz przeciwnie – często podkreśla, skąd jest i jak ważne było to dla jego kształtowania się jako człowieka i artysty. Od najmłodszych lat był związany z muzyką, uczęszczał do Szkoły Muzycznej I stopnia, w której uczył się gry na puzonie. W wieku 17 lat założył ze znajomymi zespół o nazwie Curly Heads, a już w 2012 wygrał jeden z najpopularniejszych talent show o nazwie X Factor.
Charakterystyczna barwa głosu, lekko matowa, jakby przefiltrowana przez mgłę porannej melancholii, sprawia, że słuchacze czują się, jakby Dawid śpiewał tylko do nich. Jego teksty nie są nachalnie poetyckie ani przestylizowane. Wręcz przeciwnie – prostota i celność sformułowań uderzają z siłą emocjonalnego granatu. To są opowieści o zwykłych ludziach, ale ich niezwykłych uczuciach. Podsiadło ma też niebywały talent do balansowania na granicy pomiędzy artystyczną integralnością a popularnością masową. Choć sale koncertowe pękają w szwach, a bilety wyprzedają się w kilka minut, nigdy nie popada w banał. Potrafi rozbawić publiczność suchym żartem, po czym momentalnie wyciszyć całą halę jednym akustycznym akordem. W warstwie wizualnej Podsiadło również od lat trzyma wysoki poziom. Jego teledyski to małe dzieła sztuki, a oprawa koncertowa dopracowana w najdrobniejszym szczególe. Można to zaobserwować na filmach z koncertów na Stadionie Śląskim, gdzie warstwa wizualna wprawiała w zachwyt fanów oraz tych całkiem niezaznajomionych z tematem odbiorców. Zespół, z którym współpracuje, nie jest tylko tłem – to pełnoprawni współtwórcy atmosfery i emocji.
Jego starania bardzo często były doceniane przez słuchaczy jak i gremium różnych gal muzycznych. W swojej karierze zdobył aż 15 fryderyków w różnych kategoriach, artysta roku, kompozytor roku, utwór roku – to tylko kilka z nich. Szczególnym osiągnieciem jest również to, że wszystkie solowe albumy Dawida Podsiadło pokryły się diamentem a płyta „Małomiasteczkowy” nawet podwójnym co daje ponad 300 tysięcy sprzedanych płyt.
Podsiadło pokazuje, że można robić muzykę ambitną, a zarazem komunikatywną. Że nie trzeba krzyczeć, by być słyszanym. I że w czasach cyfrowego chaosu i przesytu, szczerość oraz skromność wciąż mają się dobrze. I wciąż potrafią poruszyć. Jego stadionowe szaleństwo jest czymś czego nikt nigdy nie osiągnął, wyprzedawanie stadionu za stadionem w rekordowo szybkim czasie jest na pewno osiągnięciem, którego przez długi czas nikt nie przebije. Już teraz zapisał się w historii jako jeden z najwybitniejszych polskich artystów muzycznych.




